Ostropest – zbawienie dla wątroby

Zła dieta, sposób jedzenia, nieprzykładanie wagi do tego, co i jak jemy skutkować może wieloma problemami, ale zwykle (i w pierwszej kolejności) objawiają się one w układzie pokarmowym i trawiennym, szczególnie „popularne” są problemy z wątrobą i woreczkiem żółciowym. Wątroba to bardzo ważny element naszego organizmu – i nie to, że jakikolwiek inny jest nieważny, skoro znajdują się w nas, to muszą pełnić określoną rolę, nie, po prostu wątroba jest najbardziej uniwersalnym z gruczołów, zajmuje się bardzo długą listą zadań:

  • syntezą lub wytwarzaniem czynników krzepnięcia krwi, żółci, białek osocza krwi, heparyny, enzymów, cholesterolu, trójglicerydów,
  • metabolizmem, przekształca puryny (np. kofeinę) w kwas moczowy, węglowodany w glukozę, nadmiar glukozy w glikolen lub tłuszcze, aminokwasy zamienia w tłuszcze,
  • magazynowaniem żelaza, witamin A, D, K, B12, C,
  • oczyszczaniem krwi, w tym neutralizacją toksyn (np. alkoholu), amoniak zamienia w mocznik,
  • kontrolowaniem poziomu glukozy we krwi,
  • produkcją ciepłą i termoregulacją,
  • przechowywaniem tego, co organizm może wykorzystać ponownie, wydalaniem tego, co już niepotrzebne,
  • dla płodu pełni rolę krwiotwórczą.

Dlatego też wątroba jest chyba najbardziej narażonym na uszkodzenia i różne zagrożenia organem, czyhają na nią pasożyty (takie jak motylica wątrobowa), wirusy (WZW A, B, C), bakterie, rozmaite zatrucia, poddajemy ją również wielkiemu stresowi poprzez alkohol. Wątroba ze względu na brak unerwienia nie boli, dlatego tak łatwo poddać się złudnemu uczuciu, że wszystko w porządku, ponieważ objawy zaczynamy odczuwać dopiero wtedy, kiedy spuchnięta, powiększona wątroba napiera na inne organy i to one dają nam znać o problemie.

O konieczności i sposobach dbaniu o wątrobę pisaliśmy już wielokrotnie, więc w skrócie tylko powtórzymy: ograniczyć lub wyeliminować alkohol, uważać z lekami (najlepiej nie używać ich wcale), unikać jedzenia tłustego i wysoko przetworzonego. Co do usunięcia z diety cukru, który jest dla wątroby cichym zabójcą, chyba nie trzeba w ogóle się wypowiadać, warto jednak również ograniczyć drugą białą sypką przyjemność, sól. Ważne dla wątroby jest również jedzenie różnorodnie i dbanie o prawidłową wagę ciała, dlatego także aktywność fizyczna wpływa na kondycję tego organu.

W dzisiejszym świecie jednak, w którym pośpiech i zalew złego jedzenia powoduje, że trudno uniknąć problemów z wątrobą, warto wiedzieć, co robić, kiedy już dojdzie do pogorszenia stanu wątroby, kiedy zacznie ona funkcjonować nie do końca prawidłowo i może nawet zacząć dawać nam znaki, że przesadziliśmy z beztroską.

W telewizji widzimy mnóstwo reklam, które propagują najbardziej idiotyczny z możliwych sposobów postępowania, jedz co chcesz, ile chcesz, tłusto, słodko, ciężko, a przed i po bierz tabletki, które ochronią i zregenerują wątrobę, hulaj dusza, piekła nie ma! Pewnie, że na rynku jest sporo leków, które wspomagają pracę wątroby, jednak warto zwrócić uwagę, że poza substancją czynną zawierają także mnóstwo innych, niepotrzebnych składników, np. jeden z najbardziej popularnych od lat polskich specyfików ma w składzie: maltodekstryną 50%, ekstrahent – woda, olejek miętowy celuloza mikrokrystaliczna, sól sodowa karboksymetyloskrobi, skrobia ziemniaczana, powidon, krzemionka koloidalna bezwodna, talk, sodu laurylosiarczan, węgiel leczniczy, powłoczka Aqua Polish black 081.06 o składzie: hypromeloza, laktoza jednowodna, talk, makrogol, tlenek żelaza czarny (E 172), indygotyna (E 132).

Dlatego najlepiej sięgać do źródła, do natury i pomijać pośredników (koncerny farmaceutyczne), będzie prościej, zdrowiej i lepiej pod każdym względem. Wiele jest w naturze źródeł ulgi dla wątroby, rzadko jednak które tak doskonale nadaje się do tego celu, jak ostropest plamisty i tłoczony z niego olej.

Pewnie mało kto nie kojarzy, przynajmniej z wyglądu, tej rośliny, kolczastej, fioletowej (szczególnie z powodu jej podobieństwa do ostu), jednak niewiele osób zdaje sobie sprawę z jego dobroczynnego wpływu na wątrobę, owoce ostropestu zawierają sylimarylinę, będącą silnym przeciwutleniaczem. Używa się jej profilaktycznie i leczniczo, zapobiegawczo nie tylko w przypadku wątroby, ale także wtedy, kiedy trzeba zapewnić ochronę osobom pracującym w ciężkich warunkach (w chemicznie skażonych lub napromioniowanych miejscach). Idealną zaś formą, w której możemy dostarczyć jej organizmowi, jest olej z ostropestu, który dzięki swojej postaci może być stosowany zarówno wewnętrznie, jak i zewnętrznie.

Na co pomoże olej z ostropestu plamistego? Oto przegląd jego możliwości:

  • będzie działać przeciwbólowo, nie tylko na wątrobę, ale również na drogi żółciowe i układ pokarmowy, już po krótkim czasie da ulgę,
  • pomoże wątrobie otłuszczonej, ale także marskiej – w niemal magiczny sposób rozpoczyna i przyspiesza proces regeneracji wątroby znajdującej się nawet w tak złym stanie,
  • rozwiąże wiele problemów dróg żółciowych, poradzi sobie z kolką i kamicą, właściwości wspomagające produkcję żółci dają efekt oczyszczenia dróg żółciowych z pasożytów i osadów, zaś rozkurczające ułatwiają przepływ żółci i utrudniają tworzenie się zatorów,
  • zadziała jako środek powstrzymujący krwawienie, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, na przykład przy żylakach odbytu lub przedłużonych menstruacjach,
  • rozwiązując problemy związane z wątrobą i drogami żółciowymi zniweluje inne, na przykład wzdęcia i inne podobne zaburzenia, co ma z kolei wpływ na lepsze trawienie i dodatkowo odciąża wątrobę,
  • wspomoże oczyszczanie organizmu z toksyn poprzez poprawę stanu wątroby i umożliwienie jej prawidłowego wykonywania zadań,
  • ochroni miąższ nerek przed toksynami,
  • będzie wspomagać produkcję soków żołądkowych,
  • przyniesie rozwiązanie problemów ze skórą – lepsza praca wątroby, lepsze oczyszczanie organizmu z toksyn oznacza ograniczenie lub nawet wyeliminowanie rozmaitych wyprysków wynikających z nadmiaru niepożądanych substancji w ciele, potrafi działać nawet na zmniejszenie potencjalnie groźnych pieprzyków, które mogą przekształcać się w nowotwory,
  • jego działanie przeciwzapalne pomoże w infekcjach jamy ustnej, krtani, dziąseł,
  • wspomoże organizm w czasie leczenia nowotworów,
  • pomoże chronić wątrobę przed truciznami, nie tylko przed alkoholem, pestycydami, ale nawet przed toksynami muchomora sromotnikowego.

To nie koniec zastosowań oleju z ostropestu plamistego, wskazuje się na jego dobroczynne działanie w przypadku migrenowych bólów głowy, wiadomo już, że poprawia wzrok, stosowany zaś zewnętrznie łagodzi oparzenia, pomaga goić się ranom, zwalcza procesy ropne, skutki uczuleń.

Stosowanie oleju jest banalnie proste, wystarczy trzy razy dziennie przyjmować po mniej więcej 4 gramy (trochę mniej niż łyżeczka), nie ma ograniczeń nawet dla kobiet ciężarnych i karmiących. Można go również używać do sałatek (dolne liście ostropestu również mogą być do nich używane) i past. Należy pamiętać o raczej regularnym dostarczaniu oleju z ostropestu plamistego organizmowi, ponieważ wtedy skutki jego działania będą najlepsze i najbardziej skuteczne.

Wątroba to jeden z najważniejszych organów w naszym ciele, jednocześnie tak często zaniedbywany w myśl zasady „jakoś to będzie”. Nie, jakoś nie będzie, wątroba traktowana przez lata źle w pewnym momencie przekracza granicę, za którą nie da się już jej uratować, warto zatem pilnować, by nigdy nie dopuścić do jakiegokolwiek ryzyka, że życie i zdrowie skończy się, ponieważ nie umieliśmy zadbać w banalnie prosty sposób o wątrobę.

 

Obalanie mitów – kilka słów o mleku

Mleko, kolejna pozycja z listy „cudownych” produktów z naszego dzieciństwa i nie tylko, samo zdrowie, konieczne i niezbędne, bez niego mieliśmy nie rosnąć, a nasze kości i zęby miały przypominać sito. „Grzeczne” dzieci piły mleko, te, które nie piły, były „niegrzeczne” i często karane za niechęć do białego napoju od krowy.

Tymczasem dziś, coraz częściej, zaczyna się przyznawanie, że mleko, cóż, nie tylko nie jest nam specjalnie potrzebne poza okresem niemowlęctwa, ale do tego może szkodzić, wielkie akcje społeczne w stylu „pij mleko, będziesz wielki” skończyły się równie szybko, jak się zaczęły, ich twórcy jakoś nie proponują kontynuacji.

Poniżej zamieszczony wykład prof. Waltera Veitha może wyjaśniać, dlaczego tak się stało, dlaczego mleko nie jest już faworytem numer 1 w dziedzinie dbania o zdrowie dzieci. Wykład dość długi, ale nawet przez minutę nie jest nudny, warto poświęcić trochę czasu, szczególnie, że można spokojnie podzielić sobie na odcinki, żeby wiedzieć więcej o tym, dlaczego mleku mówimy stanowcze „nie!”.

http://www.youtube.com/watch?v=8hfDmC4UEBI&list=PLFEC0D58DE73D401B

(kolejne części wykładu otwierają się automatycznie po zakończeniu poprzedniej).

 

Fluor jest zagrożeniem dla zdrowia

pasta himalayaPamiętacie z dzieciństwa, jak na każdym kroku podkreślano, że fluor jest jednym z najważniejszych pierwiastków, jakich należy dostarczać organizmowi, pasta do zębów i fluor były wręcz synonimem. Do dziś w szkołach przeprowadza się akcję fluorkowania zębów, finansowane przez państwo, fluor dodawany jest do wody w sporej części Polski, podobno w imię naszego dobra, jednak czy to na pewno prawda? Kiedy zagłębić się nieco bardziej w temat, zaczynamy docierać do informacji, które muszą wywoływać niepokój i w istotny sposób rozważyć to, co do tej pory uważaliśmy za wiedzę wręcz absolutną, ponieważ fluor okazuje się być czymś dokładnie odwrotnym od propagowanego szeroko wizerunku zbawcy naszych zębów, koniecznego, byśmy mogli cieszyć się własnym uzębieniem długie lata.

Fluor jest pierwiastkiem, który w naturze nie występuje w stanie wolnym, wyłącznie w związkach, pierwszy raz został wyodrębniony dopiero 130 lat temu, warto zaś zauważyć, że masowa produkcja po raz pierwszy miała miejsce na potrzeby projektu Manhattan (budowy pierwszej bomby atomowej), fluor służył do oddzielania izotopów uranu; jakim cudem środek, używany w średniowieczu do obniżania temperatury topnienia metali w XX wieku został uznany za konieczny dla ludzkiego zdrowia? Po internecie krąży spiskowa teoria, która mówi, że na masową skalę fluor do wody dodawać zaczęli faszyści, chcący ułatwić sobie zadanie kontrolowania więźniów w obozach koncentracyjnych, nie ma ona pokrycia w faktach, tak naprawdę po raz pierwszy na szeroką skalę akcję fluoryzowania wody pitnej przeprowadzono w styczniu 1945 roku w Grand Rapids w USA.

bez fluoru1Fluor istotnie wzmacnia szkliwo zębów – ale przede wszystkim, jak wskazują badania naukowe, jedynie wśród dzieci i młodzieży do maksymalnie dwudziestego roku życia. Równie ważne jest wzięcie pod uwagę, że zachowanie umiaru jest w przypadku fluoru sprawą kluczową, przekroczenie dopuszczalnej dawki będzie miało bardzo negatywne skutki dla naszego organizmu. Dawka dzienna nieszkodliwa wynosi 1 mg, w przypadku jej przekroczenia fluor zaczyna odkładać się w tkankach, szczególnie w układzie kostnym i w skórze, prowadząc w pewnym momencie do uogólnionego zatrucia fluorem (fluorozy). W najlżejszej postaci objawy dotyczą zębów, pojawiają się na nich plamy, nadżerki, złamania, zaś szkliwo staje się nadmiernie twarde i kruche.

Przewlekłe formy fluorozy mają jednak dużo poważniejsze skutki, takie jak:

  • apatia
  • ataksja
  • bóle w układzie kostnym, a także mięśniowym i głowy
  • deformacje kości i stawów (np. koślawość kolan, deformacje kręgosłupa, podudzi, klatki piersiowej)
  • drżenia
  • kaszel
  • niedobór magnezu
  • nieżyt nosa
  • odczyny okostnowe i śródkostne
  • osłabienie
  • osteomalacja w przypadku niedoboru wapnia
  • osteoskleroza
  • parestezje
  • senność
  • skostnienia, zwapnienia
  • wyrośla kostne
  • uszkodzenie nerek
  • uszkodzenie wątroby
  • zaburzenia równowagi kwasowo-zasadowej
  • zaburzenia równowagi jonowej
  • zaburzenia wzroku
  • zahamowanie wzrostu chrząstki nasadowej kości
  • zapalenie dziąseł
  • zaparcia

Imponująca lista, nieprawdaż? W przypadku fluoru łatwo przekroczyć dawkę dopuszczalną, a szkodliwość zaczyna się już przy niewielkim wyjściu poza normy, dlatego warto przyjrzeć się głównym źródłom fluoru w naszym organizmie. Przede wszystkim takim źródłem jest woda pitna, w zależności od regionu stężenie pierwiastka może wahać się od 0,2 mg do 0,5 mg na litr, są jednak regiony, gdzie stężenie to przekroczone jest wielokrotnie. Warto tutaj wspomnieć, że Wrocław był pierwszym miastem, w którym rozpoczęto sztuczne fluorkowanie wody (w 1967 roku, wycofano się z niego dopiero po trzydziestu latach).

bez fluoruWyniki nowych, coraz szerzej znanych badań, są zastraszające, wskazują one na przykład na fakt, że im większe skażenie fluorem środowiska – a takich miejsc jest coraz więcej, co wzrasta stężenie fluoru w glebie, w powietrzu, w wodzie, w żywności – tym częstsze występowanie próchnicy, absolutnie przeciwnie do tych informacji, którymi karmieni jesteśmy codziennie! Postuluje się wręcz wprowadzenie całkowitego zakazu fluoryzacji w rejonach skażonych fluorem oraz zakaz sprzedaży past zawierających ten pierwiastek. Nasze dzieci myją zęby pastą z fluorem, w przeciwieństwie do nas nie mają jednak nawyku jej wypluwania, poza tym słodki smak past specjalnie dla dzieci kusi wręcz do jedzenia ich – w USA stwierdzono, że wiele dzieci przekracza dzienne dopuszczalne dawki fluoru wyłącznie z powodu pasty do zębów! A największe oszustwo ujawniają wyniki badań, które wskazują, że nie ma żadnej różnicy w częstości występowania próchnicy między rejonami, w których woda jest fluoryzowana i w których nie jest; co ciekawe, badania podkreślają, że fluor najlepiej działa miejscowo, więc podawanie go ogólne, na przykład w wodzie pitnej jest zbędne i nieuzasadnione.

Fluor w dawce powyżej dopuszczalnej jest trucizną, niektórzy twierdzą, że równie groźną lub groźniejszą od ołowiu i wskazują na jego szkodliwe działanie: fluor powoduje problemy ze stawami, deformację kręgosłupa, osteoporozę, może wywoływać nawet raka kości, ponieważ zaburza pracę układu odpornościowego, jest także postrzegany jako jeden z czynników wywołujących choroby autoimmunologiczne (o których pisaliśmy niedawno), takie na przykład, jak bielactwo; nawet nieduże stężenie może poważnie obniżyć zdolność białych krwinek do niszczenia czynników chorobotwórczych oraz wpływać na przedwczesne starzenie się organizmu. Znane są wyniki badań wskazujące na zaburzenia pracy tarczycy i szyszynki, w tym drugim gruczole koncentracja fluoru jest największa w organizmie (powoduje na przykład przedwczesne dojrzewanie płciowe wśród dziewczynek w USA) i prowadzi do jego zwapnienia i obumierania. Ponadto od dawna wskazuje się na związek między skażeniem fluorem a znaczącym obniżaniem się płodności wśród mężczyzn i co równie ważne, na obniżenie poziomu inteligencji dzieci oraz na wzrost ich agresji.

Na stronie http://www.fluoridealert.org/ znaleźliśmy bardzo ciekawe zestawienie 10 faktów dotyczących fluorkowania w rozmaitej postaci:

  • najbardziej rozwinięte kraje nie fluoryzują wody pitnej, w „starej” Unii Europejskiej wyłącznie 3% populacji było pojone tak wzbogaconą wodą,
  • w krajach stosujących fluoryzację poziom występowania próchnicy nie jest niższych niż w tych, które jej nie stosują,
  • fluor wpływa na wiele komórek w ciele, nie tylko na zęby – zaburza procesy hormonalne, wpływa na kości, mózg, gruczoły, nawet na poziom cukru we krwi,
  • fluoryzacja nie jest naturalnym procesem,
  • 40% amerykańskich nastolatków ma objawy przedawkowania fluoru,
  • fluoryzowana woda nie wpływa korzystnie w żaden sposób na noworodki i niemowlęta – przynosi jedynie zagrożenia (szczególnie w zakresie ograniczania rozwoju mózgu i obniżania IQ),
  • żaden suplement fluoru nigdy nie został zaaprobowany przez Amerykańską Agencję ds. Żywności i Leków, wszystkie zostały odrzucone jako szkodliwe dla zdrowia,
  • fluor jest jedynym lekarstwem dodawanym do wody i nie wpływa na jakość jej samej, z tego powodu między innymi w Unii Europejskiej zrezygnowano niemal w całości z fluoryzacji, ponieważ powoduje także problemy natury prawnej – czy można podawać komuś lekarstwo bez jego zgody?
  • spożywanie fluoru nie przynosi praktycznie żadnych korzyści zdrowiu,
  • społeczności niżej sytuowane mają największe problemy ze zdrowiem zębów, ponieważ szkodliwy wpływ fluoru jest największy tam, gdzie występują czynniki wpływające na mniejszą zdolność organizmu do obrony przed nim, zła dieta, choroby nerek, cukrzyca.

bez fluoru5Wszystko to brzmi dość przerażająco, ale nie jest naszą intencję nikogo straszyć – chcemy tylko pokazać, że po raz kolejny przez długie lata karmieni jesteśmy propagandą sukcesu, która tak naprawdę przykrywa zupełnie inny obraz fluoru i jego wpływu na nasz organizm. I znów wraca sprawa świadomości – świadomości świata, w którym żyjemy, tego, co jemy, tego, czym jesteśmy otoczeni i jak wpływa to na nas, a przede wszystkim świadomości wykraczającej poza ramy wiedzy pompowanej w nas przez massmedia.

Dlatego nie ma powodu do panikowania, zaczniemy od wyjaśnienia, w jakich pokarmach przede wszystkim dostarczamy organizmowi fluoru: mnóstwo zawiera czarna herbata, od 1 do 7 mg/100 g, oprócz tego popularnego napoju najwięcej mają w sobie ryby, fasola – 1,65 mg/1000 g, ziemniaki – 0,141 mg, marchew – 0,188 mg, szpinak – 0,435 mg, mleko – 0,227 mg, mąka pszenna 0,56 mg/1000 g oraz mięso, kapusta. Jak widać, możliwe jest skomponowanie rozsądnej diety, nawet uwzględniającej częste spożywanie powyższych produktów tak, by nie przekraczać norm. Kiedy wiemy już, co jemy, bezwzględnie rezygnujemy z past zawierających fluor, ich wybór jest coraz większy, dlatego bez wahania powinniśmy odstawić dotychczas stosowane pasty i zastąpić je zdrowymi odpowiednikami, takimi jak:

·         NENEDENT PASTA DLA DZIECI BEZ FLUORU

·         ATOS PRESIDENT BAY 0 – 3 PASTA DO ZĘBÓW MALINOWA BEZ FLUORU

·         ZIAJA – PASTA DO ZĘBÓW SZAŁWIOWA BEZ FLUORU

·         LAVERA PASTA DO ZĘBÓW BEZ FLUORU

·         HIMALAYA PASTA DO ZĘBÓW WRAŻLIWYCH BEZ FLUORU

·         DABUR AL NEEM PASTA Z NEEM AJURWEDYJSKA BEZ FLUORU

·         AJONA PASTA KONCENTRAT BEZ FLUORU

Do tego należy bardzo poważnie zastanowić się nad zainwestowaniem w dobry, skuteczny filtr wody, który może w istotny sposób ograniczyć ilość fluoru w niej (i nie tylko fluoru, współczesna woda pełna jest szkodliwych składników).

I na koniec znów wracamy do sprawy najważniejszej – zdrowy organizm broni się najlepiej sam. Kiedy dbamy o swoje ciało, nawet groźne czynniki, takie jak choćby fluor, nie będą stanowiły aż takiego niebezpieczeństwa, jak dla organizmu osłabionego złą dietą, niewłaściwymi nawykami, stosowaniem w nadmiarze leków, szczególnie antybiotyków. Dlatego walkę z zagrożeniem zawsze należy zacząć od zmiany w sobie – a potem wszystkie problemy wydadzą się łatwiejsze do pokonania.

Świadomy znaczy zdrowszy.

Ostatnio znajoma zwróciła mi uwagę w rozmowie na fakt, który do tej pory jakoś umknął mojej uwadze; rozmawiałyśmy o Naturalnej Spiżarni, o powodach, dla których powstała, o tym, że chcę, żeby była czymś więcej niż tylko sklepem. W każdym razie w pewnym momencie powiedziała: „Zauważyłaś, co implikuje nazwa sklep ze zdrową żywnością? To, że żywność sprzedawana w zwykłych sklepach jest niezdrowa”.

I rzeczywiście, jest coś na rzeczy. Nie posunęłabym się do stwierdzenia, że cała żywność sprzedawana w sklepach odwiedzanych codziennie, małych, osiedlowych i tych wielkich, sieciowych jest niezdrowa i szkodliwa. Jest jednak coś w tym, że kiedy piszę o różnych dobroczynnych produktach lub staram się przestrzegać przed złym wpływem na zdrowie naszej zwykłej, nieuświadomionej diety to od razu przychodzą mi na myśl półki pełne kolorowych opakowań, krzykliwych i atrakcyjnych, mających na celu skuszenie potencjalnego klienta, ale jednocześnie odwrócenie jego uwagi od listy składników, na której drobnym druczkiem wyszczególniona jest na przykład – w gruncie rzeczy przerażająca – zawartość cukru, zawartość sztucznych składników, konserwantów i barwników.

Nie zamierzam nikogo przekonywać, że zakupy w hipermarkecie, dyskoncie czy sklepie pod domem to coś złego, bynajmniej, sama czasami robię w nich zakupy, ale jak do wszystkiego, także i do tego trzeba podejść z głową. Nie będę kupowała tego, co wiem, że szkodzi, nie będę kupowała tego, co mogę zastąpić znacznie zdrowszym zamiennikiem, nie będę kupowała niczego, co do czego mam wątpliwości. I, przede wszystkim, staram się zawsze kupować tylko to, co potrzebne, nie daję się skusić ogromem ilości produktów, ich wizualną atrakcyjnością ani – pozornie – korzystną ceną.

I okazuje się, że wiele osób, które zmieniły swój tryb życia, swoje nawyki żywieniowe doznaje tego samego uczucia, ze idąc między półkami pełnymi kolorowych opakowań z pięknymi ilustracjami niestety nie znajduje zbyt wiele dla siebie. Mając świadomość zawartości, składu poszczególnych produktów nie jesteśmy w stanie się skusić, kupić tylko dlatego, że ładnie wygląda, czy też dlatego, że mamy na to ochotę. Każdy świadomy będzie potrafił sobie odmówić i przejdzie obojętnie.

Grzyby – wszechobecne zagrożenie

Kiedy pytamy lekarza o przyczynę choroby, której właśnie się nabawiliśmy lub która jest towarzyszką życia już od jakiegoś czasu słyszymy najczęściej, że bakterie, że wirusy, że przyczyny być może genetyczne, a czasem wręcz spotykamy się z wzruszeniem ramiom i sugestią, że czymkolwiek nie byłaby ta przyczyna, to leki na pewno nam pomogą. I oczywiście, najczęściej pomagają, ale czasem tylko na chwilę, w większości zaś przypadków usuwają jedynie objawy, a przyczyna pozostaje w nas, by za jakiś czas, dłuższy lub krótszy, dać o sobie znać, nierzadko ze zdwojoną siłą, bowiem niewyleczona pozostawała w ukryciu i znakomicie rozwijała się, podczas gdy my cieszyliśmy się, że zniknęły objawy.

Tymczasem coraz częściej docierają do nas informacje o zupełnie innym zagrożeniu, zagrożeniu wszechobecnym, szacuje się bowiem, że problem dotyczy w zasadzie 100% populacji, o zagrożeniu, które w wielu przypadkach może tłumaczyć pozornie „niewytłumaczalne” choroby – o grzybach. I nie chodzi o niepozorne podgrzybki, nie chodzi nawet o pleśń lęgnącą się w naszych mieszkaniach, chodzi o niepożądanych lokatorów w naszych organizmach, którzy w dobrych dla siebie warunkach – o których niżej – zaczynają mnożyć się w sposób wymykający się spod kontroli, kolonizują rejony naszego ciała, w których ich obecność szkodzi naprawdę mocno i prowadzą do stanu permanentnego zatrucia organizmu, który objawiać się może na wiele, wiele sposobów.

Warunki, o jakich mówimy, to przede wszystkim zakwaszone środowisko organizmu karmionego niezdrową żywnością – przede wszystkim cukrem i skrobią. Wielokrotnie opisywaliśmy już wpływ niewłaściwej diety na nasze ciało i całe nasze życie, nie będziemy zatem powtarzać tego po raz kolejny, jednak warto zauważyć, że biały morderca, cukier, także w przypadku grzybów jest jednym z najważniejszych czynników sprzyjających rozwojowi tych jakże niekorzystnych dla nas gości. Innym, równie ważnym czynnikiem jest ogólnie obniżona odporność organizmu, bowiem nie da się ukryć, że zdrowy, silny organizm świetnie daje sobie radę z grzybami, organizm osłabiony, o odporności obniżonej przez nieodpowiedni tryb życia, w tym złą dietę, nie jest w stanie odeprzeć ataku.

Najczęściej spotykane grzyby, atakujące nasz organizm:

  • drożdżaki – wywołują kandydozę, która może przybrać postać powierzchowną, objawiającą się problemami skórnymi, zmianami na błonach śluzowych, oraz znacznie groźniejszą postać ogólnoustrojową, której najczęstsze objawy dotyczą przewodu pokarmowego, ale także mogą obejmować: trudności ze spaniem, alergie, chęć na tłuszcze nasycone, łuszczycę, astmę, zaburzenia depresyjne, agresywność, bóle w stawach;
  • kropidlaki – wywołują grzybicę kropidlakową, najczęściej umiejscawiającą się w układzie oddechowym (grzybica płuc, astma oskrzelowa), ale zakażenie może objąć w zasadzie wszystkie tkanki;
  • pędzlaki – atakują śluzówki, kanały słuchowe, narządy wewnętrzne, wywołują alergie;
  • mycosporum – wywołują choroby skóry, włosów i paznokci;
  • mycoplazmy – wywołują procesy zapalne w narządach oddechowych i w układzie moczowo-płciowym;
  • trichofitony – wywołują choroby skóry, włosów, paznokci, łupież, zmiany na skórze głowy;
  • sporothrix schenckii – wywołują „chorobę hodowców róż” (sporotrychozę), która objawia się na skórze, ale może obejmować stawy, kości, płuca, mózg.

Wszystkie grzybice, czyli zakażenia grzybami, następują najczęściej, kiedy organizm traci naturalną odporność na skutek złej diety, długotrwałego stosowania antybiotyków oraz inwazyjnych zabiegów – dlatego zwykle używa się określenia „zakażenie oportunistyczne”, czyli z wykorzystaniem okazji, okazji, którą sami stwarzamy. Zaburzenie naturalnej równowagi organizmu, osłabienie jelit, czyli pierwszej linii obrony powoduje, że grzyby przedostają się przez nieszczelne ściany jelit do innych organów, a także do krwi. Kiedy dochodzi do zakażenia ogólnoustrojowego, organizm naprawdę poddawany jest bardzo ciężkiej próbie, a dodatkowym problem staje się postawienie odpowiedniej diagnozy, gdyż objawy mają charakter bardzo niespecyficzny, może występować bardzo szerokie spektrum różnego rodzaju oznak niewłaściwego funkcjonowania organizmu, jak wspomnieliśmy wcześniej, nie tylko typowo fizycznych objawów, takich jak ból, ale także psychicznych, mających wpływ na nastrój, samopoczucie, energię do życia.

Staramy się na naszym blogu propagować zdrowy styl życia, dzięki któremu nie dochodzi do zakażenia grzybami albo nawet jeśli takie zdarzenie ma miejsce, organizm jest odpowiednio przygotowany do radzenia sobie z nim. Nawet jeśli jednak atak już nastąpił, a nasze ciało nie było w stanie obronić się przed nim, można walczyć z grzybami – a pierwszym i najważniejszym krokiem jest dieta, bezwarunkowe odstawienie cukru, innych produktów sprzyjających grzybom, jak fermentująca w jelitach skrobia, przejście na dietę niezakwaszającą organizmu (grzyby nie tylko świetnie funkcjonują w środowisku kwaśnym, one same przyczyniają się do jeszcze większego zakwaszenia poprzez wydzielane toksyny), w której istotnym elementem stać się może ksylitol, cukier brzozowy o zasadowym charakterze oraz inne produkty podobnie działające na organizm.

Dieta powinna być ściśle kontrolowana, wszyscy specjaliści na pierwszym miejscu zawsze stawiają, jako warunek konieczny, całkowite wyeliminowanie cukru, w następnej kolejności zaś białej mąki, białego chleba i innych produktów z białej mąki, na czas oczyszczenia organizmu należy zaprzestać jedzenia owoców, bowiem fruktoza także stanowi pożywkę dla grzybów. Unikać należy również serów pleśniowych i żółtych, majonezu, chipsów, grzybów, kiełbasy, zielonej herbaty oraz alkoholu, zresztą, alkohol ogólnie nie jest zdrowy, co wiedzą wszyscy, jednak w przypadku wszelkiego rodzaju infekcji pamiętać trzeba, że ma on też skłonność do obniżania odporności organizmu. Także gotowe potrawy (sosy w proszkach, zupy, ketchupy) są zabronione, tak samo jak ryby smażone w głębokim tłuszczu i konserwy rybne, panierowane kotlety, wieprzowina.

Zalecane natomiast są zboża (poza pszenicą) i produkty zbożowe razowe, jajka, wołowina, jagnięcina, drób, aczkolwiek muszą być dobrej jakości, pochodzić ze sprawdzonych źródeł i nie powinny występować w diecie częściej niż dwa razy w tygodniu, ryby i owoce morza, warzywa, w tym strączkowe oraz nasiona i orzechy.

Ważną sprawą jest w przypadku infekcji także oczyszczenie organizmu, warto zatem zapoznać się z szeroką ofertą preparatów wspomagających ten proces, głównie opartych na ziołach i innych naturalnych składnikach; jednym z najskuteczniejszych jest Candida Clear, mieszanka między innymi kaprylanu magnezu, wyciągu z orzecha czarnego, wyciągu z kory Pau d’Arco, drzewa rosnącego w Ameryce Południowej i znanego ze swoich dobroczynnych właściwości oraz innych składników, które razem tworzą skuteczne narzędzie do walki z grzybicą ogólnoustrojową. Inna sprawa, o jaką warto zadbać, to równowaga flory bakteryjnej w jelitach, której przywracanie i podtrzymywanie można znakomicie wspierać za pomocą probiotyków i prebiotyków, na przykład Biopronu-9, preparaty takie są w stanie nie tylko powstrzymać namnażanie się grzybów w jelitach, ale mogą nawet przyczynić się do jego eliminacji.

Kiedy przez długi czas doskwiera nam jakaś dolegliwość, której źródła nie jesteśmy wskazać, kiedy przepisywane nam leki nie dają skutku, a medycyna wyjście z sytuacji widzi w kolejnych lekach, nawet jeśli z góry wiadomo, że nie rozwiążą problemu, a jedynie załagodzą objawy, warto spróbować podejść do tematu w sposób znacznie szerszy, nie skupiać się na poszczególnych objawach, lecz potraktować temat całościowo. Istnieje naprawdę spore prawdopodobieństwo, że przyczyną naszych problemów jest zakażenie grzybem lub nawet kilkoma ich rodzajami, a zdrowe odżywianie się i oczyszczenie organizmu nie zaszkodzi nikomu, może przynieść jedynie pozytywne rezultaty – w tym pozbycie się paskudnych gości i lepsze życie każdego dnia.