Czym jest toksemia

Pisaliśmy już kiedyś o pasożytach, o tym, jak groźne są dla naszego zdrowia, nie tylko ze względu na samo ich działania na nasz organizm, ale także dlatego, że większość ludzi nie ma zielonego pojęcia o ich istnieniu, o tym, że w ich ciele odbywa się dramatyczna walka między najeźdźcami a układem odpornościowym. Walka, którą organizm, osłabiony złą dietą, wynikającą z nieświadomości i braku samozaparcia, przegrywa na każdym froncie, walka, w której musimy wesprzeć samych siebie, odrzucić dziesiątki czasem lat koncepcji wtłaczanych nam do głowy przez klasyczną medycynę i na poważnie zajrzeć w głąb siebie, by poznać wroga i nauczyć się go likwidować.

Na szczęście nawet poważny stan, kiedy pasożyty panoszą się po naszym ciele w sposób praktycznie niekontrolowany można opanować – jednak warto mieć na uwadze, że wtedy od początku do końca procesu oczyszczania, do momentu, kiedy będziemy mogli ogłosić sukces minąć mogą nawet lata. Ten poważny stan, o którym piszemy, to toksemia, będąca jednocześnie objawem i przyczyną.

Objawem – ponieważ wynika z nadmiernej ilości toksycznych substancji, z którymi organizm nie potrafi sobie poradzić, czy to ze względu na ich ilość, przekraczającą możliwości układów wydalniczych, czy też ze względu na upośledzenie tych układów, wynikające z osłabienia organizmu. Ze względu na źródło pochodzenia toksyn możemy podzielić je na endo- i egzotoksyny. Te pierwsze pochodzą od nas samych, zaliczają się do nich produkty przemiany materii, które w normalnych warunkach absolutnie nie mogłyby być problemem, ale w organizmie niepracującym właściwie zaczynają gromadzić się w dużych ilościach, w skład tej grupy wchodzą także komórki martwe i uszkodzone, martwe pozostają w naszym organizmie, choć powinny go opuścić, uszkodzone zaś nie tylko szkodzą swoją obecnością, ale namnażają się, rozrastają, mogą powodować powstawanie niezłośliwych, ale także niepożądanych nowotworów (guzków, cyst, polipów). Toxic-LeadersEgzotoksyny pochodzą z zewnątrz nas i także nie stanowią jednolitej grupy, zaliczają się do nich bowiem zarówno szkodliwe substancje, które docierają do organizmu np. w wyniku oddychania, jedzenia lub przez skórę (z zanieczyszczonego środowiska, z leków, z chemii w pożywieniu) oraz te, które są efektem bytowania w naszym ciele pasożytów (przede wszystkich grzybów i bakterii), które nie tylko zakłócają pracę organów, ale same wytwarzają olbrzymie ilości toksyn w wyniku procesów metabolicznych.

Przyczyną – ponieważ z powodu toksemii, z powodu olbrzymiego nagromadzenia w nas wszelkich szkodliwych substancji organizm zaczyna powoli odmawiać posłuszeństwa. Znacie to uczucie słabości, permanentnego zmęczenia, braku ochoty do życia? Klasyczna medycyna odpowiada na nie dziesiątkami tabletek, które ograniczają takie objawy, czasem nawet dość skutecznie, choć zawsze na krótki czas – a jednocześnie pogłębiają problem, ponieważ przyczyniają się skutecznie do zwiększenia stanu toksemii, zwiększając ilość toksycznych substancji w naszym organizmie. Do najczęstszych objawów należą:

  • złe samopoczucie,
  • utrata energii i związany z tym zespół przewlekłego zmęczenia,
  • nadmierna potliwość,
  • bóle głowy,
  • rozdrażnienie,
  • zaburzenia snu i symptomy pozornie nie powiązane ze sobą (bóle stawów, bóle wątroby, zaburzenia żołądkowo – jelitowe, pojawienie się skłonności do infekcji).

Pisaliśmy już o tym, że kiedy lekarze nie wiedzą, co nam jest, kiedy objawy nie są wystarczające specyficzne, by mogli z czystym sumieniem postawić diagnozę zgodną ze swoją wiedzą medyczną zaczynają eksperymentować, z kolejnymi badaniami, z kolejnymi lekami, w nadziei, że któryś w końcu podziała i będą mogli obwieścić sukces. Jednak praktycznie żaden z nich nie zadaje sobie trudu, by dotrzeć do pierwotnej przyczyny, by zająć się tym, by nasz organizm mógł poradzić sobie sam, bez konieczności obciążania go kolejnymi i kolejnymi dawkami leków, zupełnie w większości przypadków niepotrzebnych. Żaden z nich nie próbuje nawet rozważać zanieczyszczenia organizmu jako przyczyny, tym samym nie ma mowy o oczyszczaniu jako próbie rozwiązania problemu.

Najgorsze, że klasyczna medycyna robi wszystko, żeby ośmieszać i dyskredytować wszystkich, którzy mają odwagę i śmiałość, by próbować innych metod, nieinwazyjnych, nieobciążonych ryzykiem powikłań i skutków ubocznych, rozwiązań prostych z natury i oczywistych dla tych, którzy mają w sobie wolę, by wydostać się z głęboko zakorzenionych schematów. Istnieją, na przykład, możliwości wykorzystania diagnostyki nieliniowej, która pozwala z bardzo dużą skutecznością określić nie tylko jakie organy, które części ciała nie funkcjonują właściwie, ale także wskazać bezpośrednich sprawców. Dla przykładu, poniżej wyniki badań pewnej osoby, która nie wykazywała specjalnej troski o stan własnego organizmu – ale nie zaniedbywała go bardziej niż przeciętny Polak; jej dieta i nawyki żywieniowe były typowe dla naszego kraju, styl życia także nie odbiegał od średniej. Do przebadania się skłoniły ją doskonałe wyniki badań przeprowadzonych w klasycznych laboratoriach i za pomocą klasycznych urządzeń diagnostycznych, które nie wykazały dokładnie niczego, pozostawiając wszystkie problemy ze zdrowiem włącznie z bólem, przygnębieniem, apatią całkowicie bez odpowiedzi. Oto, co wykazała diagnostyka vega test.

1) infekcja narządowa, której przyczynami były:

  • grzyb pędzlak,
  • kropidlak,
  • gronkowiec złocisty,
  • paciorkowiec,
  • toxoplasma gondii,
  • mycoplasma hominis,
  • rzęsistek policzkowy,

2) polipy żołądka,
3) dysbakterioza jelitowa,
4) zakażenie wątroby przywrą kocią,
5) zarostowe zapalenie naczyń krwionośnych,
6) osteopenia.

Zalecenia dotyczące kuracji nie obejmowały bynajmniej listy leków długiej niczym książka telefoniczna, bynajmniej, zalecenia dotyczyły zastosowania odpowiedniej diety, wyłączenia z niej określonych produktów, które sprzyjają toksemii poprzez bycie doskonałym pożywieniem dla pasożytów oraz mających właściwości śluzotwórcze oraz włączenia do niej tego, co w przypadku tak zanieczyszczonego organizmu konieczne, by wspomagać te naturalne procesy, które w innych warunkach nie dopuściłyby w ogóle do wystąpienia problemu toksemii, która jest efektem braku równowagi – ilość toksyn dostających się do organizmu i tworzących się w nim powinna być dokładnie równa ilości toksyn wydalanych. Elementem ważnym w kuracji tej toksemii było także zastosowanie naturalnych suplementów, które przyczyniły się przede wszystkim do walki z pasożytami i oczyszczenia organizmu oraz przywracania równowagi w jelitach.

W jednym z pierwszych wpisów na blogu pisaliśmy o tym, że wszystko zaczyna się w jelitach – i dokładnie tam najczęściej zaczyna się problem z toksemią. Niezwykle wrażliwe ścianki układu pokarmowego są szczególnie podatne na uszkodzenia wynikające z niewłaściwej równowagi w organizmie oraz ze złej diety, szczególnie tej zawierającej mnóstwo konserwantów i innych chemikaliów, które w dzisiejszych czasach uchodzą za niezbędne elementy żywności. Dlatego też, kiedy ta delikatna struktura jelit zostaje naruszona otwierają się szerokie drzwi dla wszelkiego rodzaju toksyn, które w niekontrolowany sposób zaczynają docierać do wszystkich zakątków organizmu razem z krwią i odkładać się w organach. Do tego dodajmy powstające w wyniku zalegania niestrawionego pokarmu w jelitach złogi, stające się od razu naturalnymi wylęgarniami pasożytów i fabrykami toksyn i mamy piękny obraz tego, jak w banalny sposób sami doprowadzamy swój organizm do tak złego stanu. I nie tylko swój – toksemia bowiem może zostać w prosty sposób przekazana z organizmu matki do organizmu dziecka, kiedy rozwija się ono w jej łonie, tym samym rodzi się ono już z zachwianą równowagą i z koniecznością walki o zdrowie od pierwszych dni życia, zdrowy organizm noworodka doskonale poradziłby sobie z toksynami, organizm skażony podobnie jak organizm matki nie ma na to szans.

Pisaliśmy o pasożytach, pisaliśmy o grzybach, pisaliśmy i pisać będziemy o tym, co sprzyja powstawaniu problemów i jak sobie z nimi radzić, a przede wszystkim jak im zapobiegać, bo profilaktyka jest najłatwiejsza i najbardziej skuteczna, dlatego w tym wpisie nie będziemy zajmować się szczegółowo tym tematem, odsyłamy Was jedynie do poprzednich wpisów. Chcemy tylko przypomnieć, że zaniedbania w dziedzinie dbania o organizm, wynikające z zanieczyszczenia leczy się latami i nie ma cudownych środków, które pomogą na wszystko od razu, nie ma magicznych tabletek (których nie brakuje przecież w tradycyjnej medycynie), po których poczujemy się lepiej i będziemy mogli zapomnieć o wewnętrznym śmietniku, który zafundowaliśmy sami sobie. Nie, czeka nas długa i czasem dość nużąca praca. Jednak na jej końcu jest lepsze, o wiele lepsze życie, życie pełne energii.

Witamina B2

W naszym cyklu dotyczącym witamin zajmiemy się dziś kolejną przedstawicielką grupy B – witaminą B2, która, podobnie jak jej wszystkie siostry spełnia niezwykle ważne funkcje w naszym organizmie. B2 znana jest także pod nazwą ryboflawina i uważana za jedną z najważniejszych z wszystkich witamin B, aczkolwiek warto pamiętać, że bardzo wrażliwą na światło, wystawienie produktów zawierających ją na bezpośrednie działanie światła słonecznego powoduje, że zniszczeniu ulec może nawet 70% witaminy. Czy tak jest istotnie, czy rzeczywiście jest B2 jedną z najważniejszych w rodzinie, spróbujemy odpowiedzieć w naszym wpisie:

  • ryboflawina wchodzi w skład nukleotydów, podstawowych elementów, z których z kolei powstaje nasze DNA i RNA,
  • jest składnikiem koenzymów, odpowiedzialnych za wiele ważnych funkcji zachodzących w naszym organizmie,
  • uczestniczy w procesach metabolicznych tłuszczów, białek, węglowodanów,
  • podobnie jak witamina A jest niezbędna do prawidłowego funkcjonowania narządu wzroku, odpowiada za prawidłowy przebieg reakcji biochemicznych w siatkówce, przekształca zbyt krótkie fale światła na takie, które są widoczne dla naszych oczu,
  • współpraca z witaminą A zapewnia również, że w naszym organizmie możliwe jest prawidłowe tworzenie się i funkcjonowanie błoń śluzowych (w drogach oddechowych, w przewodzie pokarmowym),
  • odpowiedzialna jest za dobry stan skóry i nabłonka naczyń krwionośnych,
  • niezbędna jest do prawidłowego funkcjonowania układu nerwowego, odpowiada za regulację prawidłowego działania przekaźników nerwowych, co zapobiega depresji i innym zaburzeniom nastroju,
  • konieczna jest do produkcji energii, do zapewnienia właściwego wzrostu komórek, wpływa w ogromnym stopniu na odporność organizmu,
  • bierze udział w wytwarzaniu czerwonych krwinek i hormonów, sprzyja gojeniu się ran poprzez stymulację procesu namnażania się komórek,
  • jest niezwykle ważna w procesie przetwarzania i przyswajania pozostałych witamin z grupy B,
  • jej właściwe dostarczanie organizmowi jest niezwykle ważne podczas ciąży, jej niedobór może spowodować bowiem żółtaczkę noworodków.

Choroba ta to jednak nie jedyny objaw niedoboru witaminy B, niedoboru, który dotyka w największym stopniu dzieci i osoby starsze, kobiety ciężarne, ale także osoby nadużywające alkoholu lub cierpiące na cukrzycę. Powinniśmy zastanowić się nad tym, czy w naszym organizmie posiadamy odpowiednio dużo witaminy B, kiedy zaczynamy zauważać któryś z punktów z poniższej listy:

  • zaburzenia wzroku, nadwrażliwość na światło jest jednym z najbardziej widocznych (nomen omen!) i oczywistych objawów,
  • niedowidzenie o zmierzchu (kurza ślepota),
  • kolejny problem ze wzrokiem, mający związek z brakiem ryboflawiny, to zaćma, odpowiedni poziom witaminy B2 chroni przed jej występowaniem,
  • chroniczne zmęczenie, apatia, ospałość, problemy z koncentracją, brak odporności na stres, depresja – to także objawy niedoboru, tak samo jak uciążliwe migreny,
  • zmiany na skórze, łuszczenie się jej, suchość, świąd, przetłuszczanie się, łamliwość włosów i paznokci
  • zaburzenia w obrębie jamy ustnej, przebarwienia języka, pieczenie warg i wnętrza jamy ustnej, zajady,
  • anemia, zawroty głowy, bezsenność, kurcze mięśni, ich drżenie.

W zbilansowanej diecie, nie opartej na zubożonym, wysokoprzetworzonym pożywieniu, którego, niestety, najwięcej w dzisiejszych czasach, niedobór witaminy B nie ma prawa występować, jednak wiemy doskonale, co trafia przede wszystkim na stoły. Warto zatem wiedzieć, skąd czerpać ją najlepiej i w największych ilościach – z pominięciem nabiału, który często wskazywany jest jako optymalne źródło ryboflawiny, jednak my już wiemy, że tzw. zalety nabiału nikną pod jego licznymi wadami, przede wszystkimi tymi związanymi z zanieczyszczeniem organizmu:

  • wątroba wołowa, nerki wieprzowe,
  • cielęcina, indyk, kurczak,
  • kasza jaglana, suszone śliwki, morele,
  • świeża makrela i łosoś, flądra, morszczuk i inne ryby morskie,
  • chleb żytni razowy, płatki owsiane, makaron żytni,
  • jaja, szpinak, fasola szparagowa, soczewica, groch, kapusta włoska
  • migdały, sezam, pestki słonecznika i dyni, orzechy pistacjowe, daktyle, figi.

Po tygodniu upałów, które – choć piękne i wreszcie udowodniły, że lato przyszło naprawdę – obciążały nasze organizmy nadchodzi czas pogody nieco bardziej neutralnej, idealnej do tego, by dbać o zdrowie na wiele sposobów, nie tylko odpowiednią dietą, także ruchem. Mamy cichą nadzieję, że nasze wpisy, także ten, przyczyniają się do tego, że chociaż w niewielkim stopniu pomagamy Wam w tym dbaniu.

 

Agar-agar

Wszyscy (tak przynajmniej zakładamy) lubią galaretkę owocową, jednak nie wszyscy mamy ochotę na to, co zwykle używane jest do jej produkcji: żelatynę i  cukier, dlatego czasem niektórzy całkowicie rezygnują z galaretek i żelków – a tymczasem zupełnie niepotrzebnie. Istnieje bowiem rozwiązanie skierowane właśnie do nich, jest nim agar-agar (nazywany często zwyczajnie „agar”, choć to nazwa niekoniecznie poprawna, ponieważ odnosi się także do gatunku drzewa rosnącego powszechnie w południowo-wschodniej Azji i znajdującego szerokie zastosowanie w medycynie naturalnej), któremu poświęcimy dziś kilka słów.

W skrócie mówiąc, agar-agar (który, dla uproszczenia, nazywać będziemy w tym tekście jednak „agar”) to substancja żelująca wytwarzana z krasnorostów (rodzaju wodorostów) rosnących przede wszystkich u wybrzeży Japonii (chociaż od niedawna rozpoczęto produkcję agaru z wodorostów innych gatunków, zależnie od kraju, w którym jest wytwarzany, pojawiły się nawet próby wytwarzania go z wodorostów rosnących w Bałtyku!), który to kraj pojawia się już w n-tym naszym wpisie poświęconym zdrowej żywności i pewnie pojawi się jeszcze niejednokrotnie. Wydobyte wodorosty są płukane słodką wodą, suszone na słońcu, co również sprawia, że tracą kolor i stają się białe.  Suszenie powtarza się kilkukrotnie w okresie letnim, w zimie zaś przeróbka polega na długotrwałym gotowaniu do uzyskania ciągliwej, gęstej ciekłej postaci, poddawanej następnie oczyszczeniu z niepotrzebnych składników. Ostatecznie z odsączonej postaci formuje się bryły, cięte potem na mniejsze kawałki, z których usuwanie jest woda i sól; w ten sposób uzyskuje się handlową postać agaru.

Agar (jeśli mówimy o jego zastosowaniach spożywczych) używany jest jako środek regulujący przemianę materii, ze względu na swoją kleistą postać wzmaga trawienie, ale także pomaga oczyszczać organizm z toksyn dzięki właściwościom higroskopijnym oraz wspomaga odchudzanie. Jego podstawowym zastosowaniem, przynajmniej w  zachodniej części świata, jest właśnie to wynikające z właściwości żelujących. W przeciwieństwie do żelatyny pochodzenia zwierzęcego jest wyjątkowo nisko kaloryczny i całkowicie pozbawiony smaku, może być także stosowany przez wegetarian. Lekkostrawny i pozbawiony kalorii, brzmi jak doskonały dodatek do potraw – i tak właśnie jest agar.

Agar można spotkać w różnych postaciach, jednak najlepszą i najłatwiejszą do stosowania jest proszek, łatwo go bowiem dozować, a to w przypadku agaru bardzo ważne, gdyż jego właściwości żelujące są nawet kilkukrotnie mocniejsze niż tradycyjnej żelatyny i przy nieostrożnym stosowaniu można uzyskać efekty niekoniecznie pożądane. Poza tym, inne postaci wymagają moczenia w wodzie, długotrwałego gotowania, proszek zaś ma znacznie mniejsze wymagania w procesie przygotowywania potraw z jego użyciem. Do czego najczęściej agar-agar? Oczywiście, jak napisaliśmy, do galaretek owocowych i warzywnych, ale także do dżemów, konfitur i wszędzie tam, gdzie do tej pory stosowaliśmy żelatynę, lub inne, niekoniecznie zdrowe dodatki. A my korzystamy właśnie z pory roku i rozpoczęliśmy produkcję dżemów truskawkowych, potem przyjdzie pora na inne owoce, dzięki którym nie zabraknie nam w zimie słonecznego uśmiechu lata.

Ocet jabłkowy

Prosty w przygotowaniu i stosowaniu ocet jabłkowy od wieków znajdował zastosowanie w medycynie naturalnej i w gospodarstwie domowym, według jej przekazów miał leczyć w zasadzie każde schorzenie, co oczywiście nie całkiem odpowiadało rzeczywistości, ale jak w każdej legendzie jest ziarno prawdy, tak w occie jabłkowym i jego dobroczynnym wpływie na organizm spora część opowieści jest jak najbardziej realna. Jak każdy ocet, ten jabłkowy także jest efektem długotrwałej fermentacji, najpierw cukier zawarty w owocach przetwarzany jest w alkohol, a potem tenże alkohol w procesie dalszej fermentacji zamienia się w ocet (angielska nazwa „vineger” pochodzi od francuskiego słowa oznaczającego „kwaśne wino”).

Ocet jabłkowy zawiera mnóstwo składników odżywczych, w tym:

  • witaminy A, B, C, P, E,
  • beta-karoten,
  • żelazo, krzem, potas, magnez, sód, miedź,

Przygotować można go na kilka sposobów, wszystkie jednak sprowadzają się do jabłek (w postaci nieobranej, obranej, tartej), wody i cukru (może być miód), niektóre przepisy polecają dodanie drożdży i razowego pieczywa. Po kilkudziesięciu dniach ocet jest gotowy i można zacząć cieszyć się jego właściwościami, zarówno tymi, które są ważne w profilaktyce i dla ogólnego stanu zdrowia, jak i tymi, które pomogą rozwiązać wiele doraźnych problemów:

 

  • ocet jabłkowy jest znakomitym i zdrowym sposobem na odchudzanie, znanym już w starożytności, w dzisiejszych czasach zaś potwierdzonym naukowo; działanie odchudzające polega zarówno na tym, że dodawany do żywności ocet wywołuje uczucie sytości, jak i na tym, że przyspiesza procesy trawienia, i spalanie tłuszczów,
  • obniża poziom cholesterolu we krwi i jej ciśnienie, przyczynia się do zmniejszenia ryzyka występowania chorób serca i układu krążenia,
  • obniża poziom glukozy we krwi, jest postrzegany jako przyszłość w leczeniu cukrzycy metodami naturalnymi,
  • badania naukowe wykazały, że ocet jabłkowy potrafi zabijać komórki rakowe lub spowalniać ich wzrost, obniża także ryzyko występowania niektórych nowotworów, na przykład raka przełyku,
  • ocet jabłkowy jest doskonałym uzupełnieniem domowych sposobów radzenia sobie z przeziębieniem i innymi chorobami górnych dróg oddechowych (np. anginą), łagodzi ból gardła, pomaga wyleczyć katar, redukuje kaszel,
  • pomaga alergikom, zarówno w profilaktyce, może bowiem pomóc nie dopuścić do pojawienia się objawów alergii, takich jak katar sienny, ale łagodzi także objawy astmy,
  • uspokaja, dlatego polecany jest osobom z obniżonym nastrojem, z depresją lub stanami lękowymi, pomaga zasnąć i pozbyć się uciążliwych bólów głowy,
  • wskazany jest w problemach z trawieniem, znakomicie radzi sobie z mdłościami i nudnościami, zgagą, zaparciami i biegunką, wspomaga ogólnie pracę jelit,
  • działa dobroczynnie na wątrobę i nerki, pomaga w ich skutecznej pracy
  • oczyszcza organizm z toksyn i innych szkodliwych substancji, usuwa złogi zalegające w naszym organizmie,
  • stosowany zewnętrznie leczy wiele problemów skórnych, likwiduje łuszczenie się, wypryski, wpływa doskonale na jej stan, wzmacnia skórę, łagodzi oparzenia i ukąszenia, przyspiesza gojenie się ran, tak samo doskonale działa na włosy,
  • używany jest jako składnik kompresów, które pomagają rozluźniać mięśnie szkieletowe, łagodzi także zwichnięcia i stłuczenia, stosowany jest także w leczeniu żylaków i w ich profilaktyce.

To zapewne nie wszystkie zastosowania octu jabłkowego, chcieliśmy jednak pokazać jego najważniejsze, sprawdzone zalety, jest on bowiem jednym z najprostszych do przygotowania i stosowania sposobów na zachowanie zdrowia. Warto pamiętać tylko, że nie jest to kuracja wskazana dla osób z wrzodami żołądka i ogólnie nadkwasotą, zresztą ocet jabłkowy należy w ogóle stosować rozcieńczony wodą lub sokiem owocowym, można dodać do niego miodu lub ksylitolu. Pić mogą dorośli i dzieci, profilaktyczne stosowanie wymaga jedynie 1-2 łyżeczek dwa razy dziennie; osoby stosujące ocet jabłkowy – i wiemy to z bezpośredniej styczności – chwalą go sobie, bowiem od czasu rozpoczęcia używania pozbywają się uczucia ciężkości, obrzęków, problemów z ciśnieniem, mają lepszy apetyt, a jednocześnie jedzą mniej, więc zdrowo, znika całe mnóstwo dolegających im problemów. Ocet jabłkowy można przygotować samemu, dla tych jednak, którzy nie mają na to czasu lub warunków polecamy dostępny w naszym sklepie, chętnie kupowany i chwalony przez nabywców.

Anglicy mówią „an apple a day keeps the doctor away” (w wolnym tłumaczeniu: „jedno jabłko dziennie, a doktor potrzebny nie będzie”) – i ta mądrość dotyczy także jabłek w postaci octu z nich sporządzonego, ma on bowiem wszystkie zalety prozdrowotne jabłek i o wiele więcej innych. Nam także jabłko zawsze kojarzyło się właśnie ze zdrowiem, z energią, z ochota do życia, dlatego gorąco polecamy ocet jabłkowy jako prosty sposób na dobre zdrowie. A przecież właśnie takie są najlepsze na nie sposoby, proste, prawda?

 

Magnez

Podobnie jak krzem, magnez obecny jest w każdej komórce ludzkiego ciała, jest zarówno budulcem, jak i regulatorem organizmu. Podobnie jak krzem jest również jednym z najpowszechniej występujących w naturze pierwiastków, około trzech procent skorupy ziemskiej to jego rozmaite formy (dolomit, magnezyt, kizeryt, biszofit, karnalit, kainit, szenitu), jest go również dużo w morskiej wodzie, w której występuje w postaci roztworu soli. W ludzkim ciele ponad połowa magnezu znajduje się w kościach, reszta zaś w większości w płynach wewnątrzkomórkowych. Magnez nie jest magazynowany w organizmie, dlatego należy do tych pierwiastków, o których odpowiednią suplementację powinniśmy dbać każdego dnia – szczególnie, że zanieczyszczenie środowiska, coraz większy stopień przetworzenia żywności sprawia, że jesteśmy skutecznie pozbawiani wielu składników odżywczych i tylko świadome ich uzupełnianie może zapewnić nam równowagę, jakiej wymaga nasz organizm do sprawnego funkcjonowania.

Jak już wspomnieliśmy, magnez odgrywa ważna rolę tak w procesach budowania elementów organizmu, jak również w kontrolowaniu odpowiedniego sterowania tym skomplikowanym mechanizmem, bowiem:

  • odpowiada wraz wapniem za stan kości i szkliwa, wpływa na regulację poziomu wapnia, także poprzez zwiększanie aktywności witaminy D, która z kolei zwiększa wchłanianie wapnia, przeciwdziała nadmiernemu odkładaniu się wapnia w komórkach
  • odpowiada za prawidłowe działanie układu nerwowego, za przekazywanie impulsów nerwowych, za właściwe reagowanie komórek na nie, także na rozluźnianie mięśni po ich skurczu, jego dobroczynne działanie na układ nerwowy objawia się także ułatwianiem zasypiania i poprawianiem jakości snu,
  • bierze udział w oczyszczaniu organizm, szczególnie z metali ciężkich, których nie brakuje przecież w naszym zdewastowanym środowisku naturalnym,
  • jest niezwykle ważny dla naszego nastroju, badania dowiodły wyraźnie, że osoby z depresją wykazują znaczne obniżenie poziomu magnezu, jego właściwy poziom w znacznym stopniu zapobiega także apatii i innym objawom obniżenia kondycji psychicznej, bierze bowiem udział w syntezie hormonów stresu,
  • uczestniczy aktywnie w metabolizmie węglowodanów, w tym glukozy oraz w procesie wytwarzania insuliny,
  • jest niezwykle ważny dla prawidłowego funkcjonowania serca, w tym szczególnie dla zachowania właściwego rytmu jego pracy, w ogóle jest magnez niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania całego układu krążenia, zmniejsza ciśnienie poprzez rozkurczanie naczyń krwionośnych, ogranicza powstawanie skrzepów, obniża poziom cholesterolu, zmniejsza powstawanie zwapnień,
  • umożliwia i wspomaga syntezę kilkuset niezbędnych enzymów, bez których organizm nie byłby w stanie otrzymywać odpowiedniej ilości energii, jest także niezwykle przydatny, a czasem nawet konieczny w procesie wchłaniania wielu składników odżywczych, na przykład witamin C, B1, B6, H,
  • wpływa na stan skóry, pomaga leczyć rozmaite jej schorzenia, łuszczenie, swędzenie, łagodzi objawy trądziku,
  • wzmacnia ogólną odporność organizmu.

Problem z odpowiednim poziomem magnezu wynika nie tylko z tego, że spożywamy na co dzień coraz bardziej przetworzoną, wyjałowioną żywność, może być również efektem wpływu negatywnych czynników zewnętrznych, takich jak picie alkoholu, stosowanie niektórych środków antykoncepcyjnych, picie dużych ilości kawy, niewłaściwa dieta, zbyt bogata w tłuszcze (fast food!) i fosforany (konserwanty), a także niewydolność nerek, stres, a nawet zbytnie pocenie się, choćby w wyniku upału. Niedobór magnezu zaś może, między innymi, oznaczać (w krótszej lub dłuższej perspektywie, w zależności od poziomu niedoboru i od czasu jego trwania):

  • drżenie powiek lub warg, mrowienie w kończynach lub nawet ich drżenie, skurcze łydek, niezwykle bolesne,
  • zmienny nastrój, apatię lub nadpobudliwość (często na tle lękowym), rozdrażnienie, ogólną nerwowość, uczucie zmęczenia, problemy ze snem, ból i zawroty głowy, także migrenowe, stan ogólnego zagubienia, nocne poty,
  • problemy z sercem, objawiające się jego kołataniem, arytmią, duszności, ból w klatce piersiowej, zaburzenia krążenia, a nawet zespół Raynauda,
  • bolesne miesiączki, rzucawkę okołoporodową, zatrucie ciążowe,
  • nadciśnienie, miażdżycę, zawał serca, choroba wieńcowa, udar mózgu,
  • problemy z układem kostnym i mięśniowym,
  • próchnicę, wypadanie włosów, słabe, łamliwe paznokcie,
  • kamicę nerkową, biegunki, cukrzycę typu II.

Przedawkować magnez trudno, jest jego nadmiar bowiem skutecznie usuwany przez nerki, dlatego ewentualne problemy wynikające ze zbyt wysokiego poziomu (zbyt niskie ciśnienie, bradykardia, problemy z ruchem, niewydolność oddechowa) dotyczą przeważnie osób starszych z upośledzonymi funkcjami nerek.

Gdzie szukać magnezu? Najlepiej w tych produktach:

  • pestki dyni, pestki słonecznika,
  • otręby i zarodki pszenne,
  • kakao (oczywiście, to prawdziwe),
  • siemię lniane, sezam, niebieski mak,
  • migdały, orzechy laskowe i pistacjowe,
  • otręby i płatki owsiane,
  • groch, szpinak, soczewica, biała fasola, ciecierzyca,
  • kasza jaglana i gryczana,
  • makrela, dorsz,
  • banany.

Aż ślinka cieknie na myśl o większości produktów z powyższej listy, a przecież to nie jedyny sposób na dostarczanie magnezu, istnieje spory wybór suplementów, jednak zawsze w pierwszej kolejności polecamy najbardziej naturalne sposoby. Warto także pamiętać, że w przypadku wielu składników odżywczych – w tym także magnezu – obróbka termiczna żywności może prowadzić do znacznego zmniejszenia ich zawartości w tym, co jemy, dlatego nie jest ważne jedynie to, co, ale również w jaki sposób spożywamy. W końcu, jak wiele razy podkreślaliśmy, świadomość jest pierwszym i czasem najważniejszym krokiem do uzdrowienia organizmu i uczynienia życia miejscem, w którym naprawdę chce się być każdego dnia.