„Antyrak”, czyli lektura obowiązkowa

Nie ulega wątpliwości, że rak to rzecz straszna, wie o tym każdy, kto się z nim zetknął w ten czy inny sposób, a nie ma chyba wśród nas w tych czasach nikogo, kto nie miał żadnej bezpośredniej styczności z osobą cierpiącą z jego powodu. Niektórzy doświadczyli utraty bliskiej osoby, inni spotkali się z rakiem w nieco większej odległości, ale wszyscy rozumieją, jak poważna to sprawa – i jak, wydawałoby się, beznadziejna. Klasyczna medycyna w przypadku raka stosuje chemioterapię, radioterapię – lub rozkłada bezradnie ręce. Medycyna naturalna proponuje znacznie szersze spektrum możliwych rozwiązań, jednak wiele z nich traktowanych jest przez ogół raczej podejrzliwie ze względu na ich dość kontrowersyjny charakter lub wręcz bazowanie na podstawach bardziej mistycznych niż rzeczywistych. Czy jest możliwa droga kompromisu? Oczywiście, że tak! I David Servan-Schreiber, autor książki „Antyrak” udowadnia dość skutecznie tę tezę, w dodatku czyniąc to w taki sposób, że od książki nie sposób się oderwać dopóki nie dojdziemy do ostatniej strony.

David Servan-Schreiber był (niestety, zmarł w 2011) francuskim psychiatrą i neurobiologiem, który w 1991 roku przypadkiem trochę dowiedział się, że ma guza mózgu. Będąc naukowcem potrafił podejść do tego inaczej niż większość nas, zwykłych ludzi; potrafił zachować się w tej sytuacji nie jak zrozpaczony pacjent, a jak naukowiec, który – oczywiście, że przytłoczony ciężarem diagnozy, oczywiście, że z tego powodu odczuwający emocje w większości negatywne – postanowił potraktować swój przypadek jak szansę na odkrycie nowych rejonów, na rozszerzenie posiadanej wiedzy, na zupełnie inne spojrzenie na temat raka i zdrowia w ogóle.

Podstawowa teza książki Servana-Schreibera jest następująca: rak jest w każdym z nas, nie ma ludzi wolnych od ryzyka. Rak pozostaje uśpiony lub nie, można przejść całe życie bez śladu jego aktywności, można zostać zaatakowanym przez niego bez względu na wiek, płeć, kolor skóry. Istnieją jednak czynniki, które mogą przyczyniać się do zwiększenia ryzyka uaktywnienia się mechanizmów rakowych i istnieją takie, które to ryzyko skutecznie zmniejszają. Te pierwsze to zachodni styl życia i wszystko, co się z nim wiąże (dieta, brak ruchu) oraz zanieczyszczone środowisko naturalne, te drugie to styl życia bliższy naturze – a przede wszystkim przemyślana, zorganizowana dieta.

Tak, wiemy, że takie informacje można znaleźć w sieci i nie tylko, ale tym, co wyróżnia „Antyraka” spośród innych podobnych mu pozycji jest jego konstrukcja, w której każdy rozdział kończy się bardzo długą listą książek, artykułów i innych publikacji, z których korzystał autor podczas pisania. Nie da się ukryć, że robi niesamowite wrażenie lektura choćby właśnie tej listy, widać bowiem z niej, ile serca i zaangażowania włożył autor w to, by jego książka była czymś więcej niż zbiorem przypuszczeń i pobożnych życzeń. Udało mu się w sposób naprawdę wspaniały, stworzył bowiem ten naukowiec z krwi i kości publikację naukową dostępną dla każdego, w której przystępna forma nie spowodowała zubożenia treści.

„Antyrak” ma także cechę, której brakuje wielu pozycjom – autentyczność. Autentyczność przeżyć autora, autentyczność naukowego podejścia do tematu, autentyczność otwartego umysłu. Autentyczność będącą kolejną, wielką zaletą książki, bowiem wielokrotnie spotykamy się z pozycjami z założenia ważnymi, ale tracącymi przy bliższym poznaniu z powodu braku więzi autora z treścią. W przypadku „Antyraka” więź ta jest wyczuwalna na każdej niemal stronie, zarówno w opisach osobistych odczuć, jak i w fascynacji naukowca wynikami badań, możliwościami oferowanymi przez hipotezy oraz procesem ich udowadniania lub obalania. Kiedy pisze o obserwowanych przez siebie lub innych trendach i tendencjach wyczuwa się prawdziwą ciekawość, będącą cechą najlepszych naukowców, którzy nigdy nie spoczywają na laurach.

Być może to zawodowe podejście, być może to specyfika wykonywanej profesji psychiatry, ale widać także, że David Servan-Schreiber należy do tych, którzy pacjentów traktują jak istoty ludzkie. To rozróżnienie wynika z mojego przekonania, że lekarze dzielą się na tych, którzy traktują pacjentów jak pacjentów i na tych, którzy traktują ich jak ludzi; ci pierwsi przychodzą do pracy takiej, jak każda inna, na etacie, odbębniają swoje godziny na taśmie, widzą choroby, rozpoznania i procedury oraz listę leków, ci drudzy przychodzą do miejsca, w którym realizują swoje powołanie pomagania ludziom, słuchają ludzi, rozmawiają z nimi, starają się dociec przyczyny problemu i szukają rozwiązań, które nie będą służyły chwilowemu łataniu dziur w zdrowiu, lecz rozwiążą kłopot definitywnie (albo przynajmniej będą się starać). Właśnie ci drudzy będą bardziej otwarci na inne możliwości, nie wypiszą antybiotyku dopóki nie uznają tego za konieczne, pomogą w zmianie stylu życia, wspomną o diecie, zasugerują rozwiązania inne niż leki. I do tej grupy należał Servan-Schreiber, interesowało go bardziej „dlaczego” niż „co”, uważał, że profilaktyka jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż dopuszczanie do wystąpienia problemu – i wtedy dopiero walka z nim.

Jest „Antyrak” także książką, która przemówi do sceptyków – do tych wszystkich, którzy wierzą w zasadzie bezgranicznie w konwencjonalną medycynę i jej sposoby, do tych, którzy z pogardliwym uśmiechem kwitują choćby wzmiankę o medycynie naturalnej, o diecie jako sposobie walki o zdrowie, do tych, którzy będą do ostatniej krwi bronić chemioterapii i radioterapii jako jedynych sposobów zwalczania raka. Dzięki swojemu profesjonalnemu podejściu i otwartości na świat nieco mniej konwencjonalny stworzył autor pozycję, której nie można ani zanegować jako poradnika znachora ani z góry odrzucić jako pochwałę medycyny nowoczesnej. Nie, udało mu się połączyć w równowadze idealnej jedną i drugą ścieżkę, dlatego tak potężną moc posiada książka, w której odnajdziemy odpowiedź na niejedno dręczące nas w związku z rakiem i strachem przed nim pytanie.

Nie będę pisać w szczegółach, o czym jest książka, pozostawiam odkrycie tej wiedzy czytelnikom, jednak chciałabym zauważyć, że czytelnicy naszego bloga odnajdą w niej wiele znanych im już tematów, znajdą w niej podobne pytania jak te, które stawiamy na blogu; można powiedzieć, że poczują się w niej jak w domu. Autor powtarza pewne zalecenia do znudzenia niemal, ale niebezpodstawnie, uważa bowiem, że największymi błędami, jakie popełnia współczesny człowiek jest takie odżywianie się, w którym olbrzymi udział mają trzy podstawowe czynniki karmiące raka i dające niemal stuprocentową pewność jego przebudzenia: rafinowany cukier, wysokoprzetworzona biała mąka i brak równowagi między kwasami omega-3 i omega-9. Oczywiście, to tylko pewna część jego wywodu, ale czuję drobną satysfakcję, kiedy myślę, że udało mi się dojść do podobnych wniosków jeszcze zanim zapoznałam się z „Antyrakiem”.

Oczywiście, polecam „Antyraka” każdemu, bowiem wierzę w teorię autora, że rak jest w każdym z nas i w to, że w dużej mierze od nas samych zależy, czy pozwolimy mu przejąć kontrolę nad naszym życiem, czy pozwolimy mu w ogóle w naszym życiu zaistnieć. Polecam „Antyraka”, bo autor uświadamia nas w wielu sprawach, ale także obala mity, takie jak ten, że wystarczy samo pozytywne nastawienie, by pokonać raka. Polecam, bo autor pozwala nam na inne spojrzenie na „raka bez choroby” – tak bowiem widzi temat Servan-Schreiber – na efekt przewlekłego, permanentnego stanu zapalnego organizmu, który jest zawsze przyczyną raka. Polecam, bo rzadko która pozycja każe nam myśleć tak dużo, a jednocześnie daje nam mnóstwo rad, wskazówek i wskazuje tyle rozwiązań.

Niedługo napiszę kilka słów o innej książce Davida Servana-Schreibera, „Można się żegnać wiele razy”, książce pożegnalnej, pisanej wtedy, gdy kończył się ten odebrany rakowi czas, żył bowiem autor dwadzieścia lat od diagnozy – a dawano mu w najlepszym wypadku zaledwie ułamek tego czasu. Książce, w której autor przyznaje się, że jemu także zdarzało się nie do końca stosować do jego własnych zaleceń, nie do końca przestrzegać polecanych przez niego zasad, wie bowiem, jak ciężko jest żyć tak bardzo konsekwentnie, jak ciężko jest nigdy nie zbaczać z wyznaczonej ścieżki. Dzięki jednak otwartemu umysłowi i temu, że postanowił uczynić z reszty życia coś naprawdę cennego, coś, co mógłby przekazać innym, udało mu się przeżyć dwie bardzo wartościowe dekady i pomóc niezliczonym rzeszom ludzi na całym świecie.

Jedna myśl nt. „„Antyrak”, czyli lektura obowiązkowa

  1. Świetna recenzja! Znajoma mojej mamy ma raka tak umiejscowionego, że lekarze rozkładają ręce. Pod wpływem lektury zmieniła dietę i styl życia i … żyje, choć według lekarzy już nie powinna. Cieszy się każdym dniem wyrwanym rakowi i żałuje, że tak późno wprowadziła zmiany w życiu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *