Guma do żucia, chemiczna bomba w ustach

Telewizyjne reklamy mówią nam, że guma do żucia jest znakomitym sposobem na zachowanie zdrowych zębów, nie przypominam sobie ostatnio takich reklam z udziałem lekarzy stomatologów, ale jeszcze całkiem niedawno można było usłyszeć, że dentysta poleca żucie gumy, wręcz jako substytut mycia zębów! Te reklamy zniknęły, przynajmniej chwilowo, ale i tak na każdym kroku pokazują nam szczęśliwych ludzi, którzy rozwiązują problemy z przebarwieniami, z próchnicą, z nieświeżym oddechem za pomocą żucia gumy. W dodatku spora część tych reklam adresowana jest do dzieci i ma rozwiązać problemy związane z niechęcią najmłodszych do mycia zębów! Spróbujemy się przyjrzeć temu fenomenowi, tak bardzo wpisującemu się w charakterystyczną dla dzisiejszych czasów tendencję ułatwiania sobie życia i osiągania efektów, choćby nawet miały być pozorne, za pomocą najłatwiejszych, najszybszych sposobów.

Zajmijmy się najpierw nałogowymi – bo myślę, że spokojnie można mówić w przypadku wielu osób już o nałogu, nie tylko o nawyku – „przeżuwaczami” gumy. Ci, którzy nie mogą żyć bez gumy w ustach, narażają się na wiele problemów związanych z nadmierną eksploatacją szczęk, na przykład:

  • przedwczesne zużycie chrząstki w stawach żuchwy, co skutkować może permanentnym stanem dyskomfortu lub nawet bólem do końca życia,
  • żucie gumy angażuje co najmniej osiem mięśni twarzy, nadmierne żucie może spowodować stan stałego napięcia dwóch z nich, umiejscowionych w okolicy skroni, co w efekcie przyczynia się do pojawiania się przy żuciu lub mówieniu bólów głowy (zespołu Costena)
  • w ustach znajduje się sześć gruczołów ślinowych, które produkują ślinę przy każdym przeżuwaniu, zatem zbyt częste żucie gumy powoduje niepotrzebne marnowanie energii i zasobów organizmu, które mogłyby przecież zostać użyte w niezbędnych procesach przemiany materii,
  • niektórzy badacze wskazują na to, że żucie gumy może powodować uwalnianie rtęci z amalgamatu, o szkodliwych skutkach posiadania plomb starego typu pisaliśmy już na blogu.

Opisane powyżej problemy dotyczą sfery niezwiązanej bezpośrednio z tym, z czego składa się przeciętna guma do żucia i dotykać będą przede wszystkim, jak napisaliśmy, nałogowo żujących gumę, jednak zagrożenia wynikające ze składników gumy dotyczą wszystkich, zarówno okazjonalnie używających jej, jak i tych, którzy mają ją na liście codziennych nawyków. A zatem, poniżej skład przeciętnej gumy do żucia, jednej z wielu dostępnych na naszym rynku:

  • substancje słodzące: izomalt, sorbitol, maltitol, aspartam, acesulfam k,
  • zawiera źródło fenyloalaniny,
  • baza gumowa,
  • zagęstnik guma arabska,
  • substancja utrzymująca wilgotność glicerol,
  • barwnik E 171, E 160a, E 133,
  • substancja glazurująca: wosk carnauba,
  • przeciwutleniacz BHA, BHT.

Przyjrzyjmy się tej liście.

  • maltitol, mannitol, sorbitol, ksylitol – alkohole cukrowe (poliole), nieszkodliwe dla zdrowia, bez dziennych norm spożycia, w przypadku jednak masowej produkcji często zastępowane tańszymi wersjami, niemającymi niemal nic wspólnego z ich uzyskiwanymi ekologicznie, w odpowiednim procesie droższymi pierwowzorami,
  • Izomalt, E953 – syntetyczny słodzik, jednocześnie pełni rolę wypełniacza i środka przeciwzbrylającego, zaliczany do nieszkodliwych, jednak jak w przypadku każdej syntetycznej żywności budzi wątpliwości co do wpływu na organizm w przypadku dłuższego stosowania,
  • aspartam – najlepiej znany sztuczny słodzik, mimo tego, że istnieje szereg badań naukowych, wskazujących na jego związek z rakiem i innymi poważnymi schorzeniami, mimo, że zawiera fenyloalaninę, która w nadmiarze wywiera szkodliwe działanie na ośrodkowy układ nerwowy i może doprowadzić do nieodwracalnych uszkodzeń, to wciąż jest powszechnie stosowany w niezliczonej liczbie produktów,
  • acesulfam K – podobnie jak aspartam jest to sztuczny słodzik, do tego budzący mnóstwo kontrowersji, w tym przede wszystkim te, na co wskazują jego przeciwnicy, że badania w sprawie bezpieczeństwa jego stosowania, na podstawie których dopuszczono go do obrotu, zostały przeprowadzone niezgodnie ze standardami, w związku z czym istnieją poważne wątpliwości co do ich wyników,
  • baza gumowa – szukaliśmy w internecie informacji, czym naprawdę jest, z czego się składa, w końcu udało nam się znaleźć trochę danych, z których wiemy, że obok gumy kauczukowej (nierzadko syntetycznej) mogą znaleźć się tu glicerynowe estry uzyskiwane z kalafonii  (składnik szybko schnących lakierów), wosk parafinowy, octan poliwinylu (PVAC – głównie stosowany jak składnik klejów i farb emulsyjnych oraz mas szpachlowych, na przykład kleju stolarskiego), talk (często łączony z występowaniem raka płuc i jajników) i węglan wapnia (substancja glazurująca); brzmi to bardziej jak skład zaprawy murarskiej albo innego kleju niż czegoś, co jest podobno żywnością, w dodatku polecaną dla dzieci,
  • guma arabska – z dzieciństwa kojarzy się przede wszystkim z wklejania obrazków do zeszytu, jest jednak nieszkodliwa dla zdrowia,
  • glicerol – także znany pod nazwą gliceryna, produkt uboczny w procesie tworzenia mydła, pozyskiwany z tłuszczu zwierzęcego lub roślinnego, choć zaliczany do alkoholi cukrowych nie jest tak niekaloryczny jak np. ksylitol, jednak nie wpływa na poziom cukru we krwi i zasadniczo uważany jest za nieszkodliwy dla zdrowia,
  • E160a (karotenoid) to barwnik nieszkodliwy, naturalny, pozyskiwany głównie z marchwi,
  • E133, błękit brylantowy FCF, barwnik syntetyczny, mimo badań wskazujących na jego rakotwórcze działanie na zwierzęta wciąż dopuszczony do używania w wielu krajach (choć w innych zakazany),
  • E171, dwutlenek tytanu, biały barwnik (w żywności również używany jako „bariera” między barwnikami, dzięki czemu kolory nie mieszają się ze sobą), stosowany także w kosmetykach, również kontrowersyjny ze względu na wskazywane przez wielu właściwości kancerogenne ze względu na skłonność dwutlenku tytanu do tworzenia wolnych rodników,
  • przeciwutleniacze BHA i BHT, zakazane w Zjednoczonym Królestwie, Japonii i wielu innych krajach, w wielu badaniach wskazywany jest ich wpływ rakotwórczy, właściwości toksyczne, szczególnie groźne dla wątroby i nerek,
  • wosk carnauba – naturalny wosk uzyskiwany z palmy Canaubai i pokrewnych gatunków, służy do tworzenia błyszczącej, gładkiej powłoki w gumie do żucia, uważany za nieszkodliwy dla zdrowia.

Aż zapiera dech, prawda? A są przecież do tego gumy, w których zamiast ksylitolu lub innych naturalnych słodzików używa się po prostu cukru, w takim przypadku zatem należy z listy wykreślić również te pozytywne składniki i nie zostaje w zasadzie nic dobrego, co można by powiedzieć o gumie do żucia.

Co ciekawe, w gumach takich, jakie posiadamy w ofercie naszego sklepu, znajdziecie: ksylitol, gumę bazową (z prawdziwego kauczuku pozyskiwanego z drzew lateksowych), naturalny smak, gumę arabska – porównanie jest miażdżące dla tej chemicznej mieszanki, którą sprzedaje się powszechnie w sklepach.

Telewizja kłamie, reklamy kłamią jeszcze bardziej, to wszystko jasne, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, jak szkodliwe, jak sztuczne mogą być niektóre produkty, które wymienia się w reklamach jednym tchem ze słowem „zdrowie”. Nie dajmy się okłamywać, szczególnie kiedy sprawa dotyczy zdrowia nas i naszych dzieci, nie dajmy sobie wciskać czegoś, co składem przypomina ofertę sklepu chemicznego!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *