Kilka słów o kosmetykach

Od początku istnienia naszego bloga podkreślamy na każdym kroku, w niemal każdym wpisie, że zdrowie to nie tylko zdrowe odżywianie się. Zdrowie to coś znacznie więcej, to coś najważniejszego w życiu – i nie ma w tym słowa przesady, bowiem od zdrowia zależy wszystko inne, powodzenie, szczęście, radość. Wiele rzeczy można kupić, inne przychodzą same, ale zdrowie wymaga wiele pracy, zarówno dla jego osiągnięcia, jak i utrzymania, a jeszcze więcej wysiłku konieczne jest, kiedy musimy je odzyskać.

A tracimy je na wiele sposobów.

  • Zła dieta, która nierzadko jest wyłącznie efektem nieświadomości, ale często wynika z lenistwa i braku odpowiedzialności.
  • Zanieczyszczenie środowiska, na które wpływ mamy najmniejszy, ale nie jesteśmy przecież zupełnie go pozbawieni.
  • Brak ruchu, siedzący tryb życia, zarówno w pracy, jak i w domu, godziny spędzane przed komputerem, przed telewizorem, co najgorsze, uczone są tego dzieci, które sadzane są często przed ekranem po to, żeby rodzice mogli zająć się swoimi domowymi obowiązkami lub wyłącznie dlatego, że rodzice chcą mieć trochę pozornego spokoju.
  • Stres, będący efektem nieumiejętności radzenia sobie ze współczesnym tempem życia, z ilością i wagą wyzwań, które świat stawia na naszej drodze.
  • Szkodliwe substancje, które dostarczamy naszemu organizmowi poza żywnością – w środkach czystości i w kosmetykach.

Dziś chcielibyśmy Wam opowiedzieć trochę o tym, czego producenci kosmetyków potrafią do nich dodawać, o substancjach nierzadko tak szkodliwych, że trudno uwierzyć, że znajdują się w produktach stosowanych codziennie i z założenia mających przyczyniać się do lepszego samopoczucia przez „poprawianie” naszego wyglądu. I znów musimy przypomnieć w tym miejscu podstawową zasadę – czytajcie etykiety. Zawsze. Niektóre kosmetyki reklamowane są jako „naturalne” i lista ich składników robi takie wrażenie, dopóki nie znajdziemy na niej informacji, na przykład, że te wszystkie naturalne i zdrowe składniki wymieszane są z bazą będącą odpadem procesu chemicznej obróbki ropy naftowej.

Co zatem możemy znaleźć w kosmetykach? Oto kilka przykładów:

  • Politlenek etylenu (glikol polietylenowy, PEG) oraz glikol polipropylenowy (PPG) – uznawane same w sobie za nieszkodliwe, jednak warto zwrócić uwagę, że do ich produkcji używane są środki i substancje toksyczne, których nie znajdziemy na liście składników, bowiem nie są nimi, są tylko (?) zanieczyszczeniami, wśród nich zaś warto zwrócić uwagę na 1,4-dioksan (związek z grupy eterów), środek drażniący układ oddechowy i oczy, w dużych ilościach niszczący system nerwowy, wątrobę, nerki, jest także uznawany za środek rakotwórczy; także tlenek etylenu, używany w procesie wytwarzania glikoli ma właściwości drażniące, uczulające oraz narkotyczne, należy także do substancji najbardziej rakotwórczych (przez Międzynarodową Agencję Badania Raka zaliczony do grupy 1).
  • Olej mineralny (petrolatum, olej parafinowy) do niedawna uważany za doskonałą i bezpieczną bazę dla maści i kosmetyków, jednak ostatnie badania dowodzą, że zanieczyszczenia przedostające się do niego w procesie produkcji mogą powodować raka (np. wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne o wyjątkowych właściwościach kancerogennych).
  • Przeciwutleniacze BHA i BHT, o których pisaliśmy przy okazji omawiania „zalet” gumy do żucia, przypomnijmy zatem, że są zakazane w Zjednoczonym Królestwie, Japonii i wielu innych krajach, w wielu badaniach wskazywany jest ich wpływ rakotwórczy, właściwości toksyczne, szczególnie groźne dla wątroby i nerek. W kosmetykach spotkamy je głównie w szminkach i pomadkach do ust.
  • Barwniki smołowe – smoła pogazowa jest uważana za substancję rakotwórczą, barwniki z niej uzyskiwane mogą być zanieczyszczone metalami ciężkimi oraz solami aluminium, wszystkie one mogą być rakotwórcze. Część barwników nie jest dopuszczona do produkcji żywności, tymczasem znajdują zastosowanie w kosmetykach, które mogą zostać połknięte (np. szminka).
  • p-Fenylenodiamina stosowana przede wszystkim w farbach do włosów, ale także w tatuażach z henny, jest bardzo silnym alergenem, w większości przypadków reakcje alergiczne ograniczają się do skóry, choć mogą przybierać poważne formy (np. owrzodzenia), u osób wyjątkowo uczulonych jej użycie może prowadzić duszności, a nawet do śmierci.
  • Dietanolamina może podrażniać skórę, błony śluzowe, jest toksyczna dla układu pokarmowego, nerek, wątroby, układu nerwowego.
  • Ftalan dibutylu (DBP) jest zakazany na terenie Unii Europejskiej, jednak kosmetyki (i zabawki) z niepewnych źródeł (np. podróbki znanych marek) mogą go zawierać. Używany w lakierach do paznokci zapobiegał ich pękaniu. Inne ftalaty mogą znajdować się w kosmetykach jako składniki zapachów, jednak z powodu uwarunkowań prawnych (tajemnica handlowa) nie będą znajdować się na liście składników. Szkodliwy wpływ DBP obejmuje między innymi upośledzenie płodności, zmiany w prostacie, zaburzenia hormonalne.
  • Parabeny (nipaginy) to najczęściej stosowane w kosmetykach (choć można je także bez problemu znaleźć w żywności) substancje konserwujące – jednak trudno je odnaleźć po tej nazwie, ukrywają się bowiem pod nazwami takimi jak methylparabem, butyloparaben, benzyloparaben i wieloma innymi). Ich szkodliwość najczęściej polega na wywoływaniu reakcji alergicznych, jednak coraz częściej wskazuje się na ich znacznie poważniejszy wpływ na zdrowie, którym może być powodowanie raka piersi, badania naukowe przeprowadzone w Wielkiej Brytanii wykazały, że 60% guzów piersi umiejscowione jest w części piersi znajdującej się najbliżej pach, oraz że parabeny znajdowane w tych guzach noszą znamiona wskazujące, że pochodzą z substancji nakładanych na skórę. Parabeny mogą również zaburzać gospodarkę hormonalną, w połączeniu ze słońcem przyspieszają starzenie się skóry.
  • Urotropina, DMDM hydantoina i inne konserwanty uwalniające formaldehydy mogą powodować reakcje alergiczne, ponadto formaldehydy są znanymi kancerogenem, a wchłanianie ich może być przyspieszone z powodu ulatniania się ich z kosmetyków.
  • Siloksany – niektóre z nich powodują zaburzenia hormonalne, mogą prowadzić do powstawania nowotworów układu moczowego oraz upośledzać funkcje rozrodcze, mogą osłabiać układ odpornościowy oraz zakłócać działanie neuroprzekaźników.
  • Triklosan, jeden z fenoli, stosowany bardzo powszechnie jako środek aseptyczny, grzybobójczy i bakteriostatyczny, używany jest w pastach do zębów, mydłach, dezodorantach, płynach do płukania ust. Może przenikać przez skórę i zakłócać gospodarkę hormonalną, podrażniać skórę i oczy, ma skłonności do kumulowania się w żywych organizmach, przy długotrwałym stosowaniu może przyczyniać się do powstawania bakterii odpornych na antybiotyki. Kanadyjskie Stowarzyszenie Medyczne wezwało rząd tego kraju do wprowadzenia całkowitego zakazu produkcji środków przeciwbakteryjnych zawierających triklosan.

To nie wszystkie szkodliwe chemikalia, jakie możemy znaleźć w kosmetykach, tak, jak napisaliśmy, na przykład zapachy stanowią tajemnicę handlową, więc ich skład nie jest ujawniany i nawet jeśli 99% składników używanych do ich produkcji jest nieszkodliwych i wszechstronnie  przebadanych, to ten 1% pozostawia wystarczająco duży margines, by móc się zastanawiać nad ich wpływem na nasze zdrowie.

Dlatego warto zwrócić uwagę na to, czego używamy do pielęgnacji ciała, jakie środki upiększające stosujemy na co dzień. Możemy to robić zarówno poprzez świadome korzystanie z nich, poznanie ich składu, odnajdywanie tych, które szkodliwych substancji zawierają jak najmniej lub wcale – oraz korzystanie z kosmetyków naturalnych, ekologicznych, takie, jakie postanowiliśmy niedawno wprowadzić do oferty naszego sklepu w większych ilościach. Chcemy, by było ich jeszcze więcej, chcemy oferować szeroką alternatywę dla niemal każdego rodzaju kosmetyków, ponieważ uważamy, że tak, jak zdrowo może oznaczać smacznie, tak samo zdrowo może oznaczać pięknie. Zresztą, zdrowie jest piękne, po prostu!

 

2 myśli nt. „Kilka słów o kosmetykach

  1. Nigdy bym nie pomyślała, że takie rzeczy można znaleźć w kosmetykach, które używam na codzien. Barwniki smołowe, politlenek etylenu – po prostu straszne. Słyszałam też, że często stosuje się składniki pochodzące z ropy naftowej. Czas przerzucić się na coś ekologicznego.

  2. Witam, przyznam, że zawsze przede wszystkim zwracałam uwagę na to czy kosmetyki są cruelty free, bo jestem przeciwna niepotrzebnemu testowaniu kosmetyków na zwierzętach. Dzięki temu wpisowi, wiem jak ważne jest jeszcze zwracanie uwagi na skład. Czy wszystkie z kosmetyków w Naturalnej Spiżarni są cruelty free? Do niedawna kupowałam kosmetyki z Himalaya ale chętnie spróbuję czegoś nowego, najchętniej polskie marki aby wspierać rodzimy biznes.
    Czy możliwy jest odbiór osobisty po sąsiedzku?
    Pozdrawiam
    Milena

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *