Kwas kaprylowy – olej kokosowy

W moim ulubionym cyklu „jak pozbywać się pasożytów” kolejna pozycja z szerokiego wachlarza sprawdzonych metod, jakich dostarcza nam natura w celu usuwania z naszych organizmów wszelkiego paskudztwa. Dziś krótko o kwasie kaprylowym, który specjalizuje się w zabijaniu drożdżaków, ale nie ogranicza swojego zakresu obowiązków do tego jednego grzyba – daje się we znaki także innym niepożądanym gościom w naszym ciele.

Kwas kaprylowy (znany także pod nazwą kwas oktanowy) jest jednym z nasyconych kwasów tłuszczowych, znajdujący się w naturalnej postaci w mleku różnych ssaków – w krowim i ludzkim oraz w olejach kokosowym i palmowym.

Najczęstszym zastosowaniem kwasu kaprylowego w dziedzinie ochrony zdrowia jest leczenie zakażenia grzybami, szczególnie drożdżakami wszelkiego rodzaju, w tym zwłaszcza Candida albacans, wywołującego zakażenia u osób z osłabioną odpornością – czyli, co dość smutne, u olbrzymiej większości populacji. O zakażeniach grzybami, o objawach i nie tylko pisałam już na blogu: http://blog.veganatura.pl/grzyby-wszechobecne-zagrozenie/.

Candida albacans stanowi element flory układu pokarmowego u 40-80% ludzi, jednak ci, których odporność jest na odpowiednim poziomie nie muszą się go obawiać, pozostali, cóż, grzybica potrafi być bardzo trudna do wyleczenia, szczególnie metodami konwencjonalnej medycyny. Właśnie wtedy najczęściej okazuje się, że tam, gdzie współczesna medycyna jest bezsilna (gorzej, medycyna konwencjonalna jest często odpowiedzialna za te infekcje – bowiem w większości przypadków ich przyczyną jest antybiotykoterapia), zaczynamy rozglądać się za czymś, co nie tylko skutecznie pomoże w pozbyciu się problemu, ale również nie spowoduje kolejnych. Jednym z proponowanych rozwiązań jest właśnie kwas kaprylowy, polecany często jako alternatywa dla antybiotyków. Skutecznie zabija grzyby, dzięki swojej budowie wnika w głąb ich komórek i niszczy je, nie tylko usuwając z przewodu pokarmowego oraz z całego organizmu drożdżaki, ale także przy okazji przyczyniając się w bardzo dużym stopniu do przywrócenia naturalnej równowagi flory jelitowej.

Najskuteczniej działa kwas kaprylowy stosowany w kombinacji z innym składnikiem o właściwościach przeciwgrzybicznym/przeciwbakteryjnym, dzięki czemu Candida nie jest w stanie łatwo zaadoptować się do kuracji i przeciwdziałać jednemu sposobowi. Poleca się używanie kwasu w połączeniu z, na przykład, czosnkiem, wyciągiem z pestek grejpfruta, olejkiem z oregano.

Warto pamiętać, że szybkie, gwałtowne oczyszczanie organizmu z drożdżaków i innych grzybów należy przeprowadzać z zachowaniem zasad zdrowego rozsądku, by nie narazić się na wystąpienie ostrej reakcji organizmu na to oczyszczanie (tzw. Die-Off lub reakcja Jarischa-Herxheimera), kiedy zabijane pasożyty wydzielają toksyny w olbrzymich ilościach, a organy (szczególnie nerki i wątroba) nie nadążają z ich usuwaniem z organizmu. Objawy tej reakcji mogą być poważne i obejmować:

  • gorączkę, nawet do 40 stopni,
  • sinicę,
  • mdłości,
  • migreny,
  • powiększenie węzłów chłonnych,
  • ból w stawach i mięśniach,
  • obniżenie ciśnienia krwi,
  • przyspieszone bicie serca,
  • wybroczyny skórne,
  • dreszcze,
  • obfite pocenie się.

W przypadku wystąpienia opisanych objawów należy przedsięwziąć kroki zaradcze:

  • zwiększyć pomoc dla wątroby, stosować odpowiednią dietę i przyjmować suplementy wspomagające pracę tego narządu,
  • zmniejszyć dawkę środka przeciwgrzybiczego lub całkowicie odstawić go na jakiś czas,
  • zmniejszyć dawkę probiotyków,
  • znacznie zwiększyć ilość przyjmowanych płynów, odpowiednie nawodnienie organizmu sprzyja lepszemu i szybszemu wypłukiwaniu toksyn,
  • dużo odpoczywać,
  • przyjmować duże dawki witaminy C, co wzmacnia układ odpornościowy i pozwala lepiej uporać się z syndromem oczyszczenia.

Oczywiście, zabijanie drożdżaków to nie jedyne zastosowania kwasu kaprylowego. Badania naukowe wykazały także, że kwas kaprylowy:

  • wpływa na poziom cholesterolu – co prawda, nie stwierdzono, by kwas obniżał ciśnienie krwi, ale na pewno obniżał zawartość cholesterolu we krwi,
  • łagodzi objawy choroby Crohna-Leśniewskiego, znacząco ograniczając uwalnianie interleukiny-8, białka odpowiedzialnego za wzmacnianie zapalenia jelit.

Kwas kaprylowy przyjmować można w postaci suplementów diety – ale można także używać oleju kokosowego, którego zwolenniczką jestem od dawna i którego używam codziennie. O jego zaletach pisałam również, odsyłam do wpisu, przypomnę tylko, że pomaga oczyszczać organizm nie tylko z grzybów, ale także z bakterii i wirusów, wspomaga odporność, pomaga w odchudzaniu, a poza tym doskonale sprawdza się po prostu w kuchni!

 

Pokonać autyzm

Autyzm. Uznawana przez lekarzy za niewyleczalną choroba, której przyczyn upatruje się w wielu miejscach, lecz klasyczna medycyna nie potrafi wskazać tej jednej, właściwej i nadużywa słowa „prawdopodobnie”. Przyczyny genetyczne, urazy okołoporodowe, uszkodzenia centralnego układu nerwowego, dziecięce porażenie mózgowe…

Ale jest także inna przyczyna, którą wymienia się w dalszej kolejności, nieśmiało, po cichu, a jednak historie opowiedziane w zamieszczonym poniżej filmie mówią wyraźnie, że to właśnie szczepienia i toksyny w nich zawarte, do tego nadużywanie antybiotyków w okresie niemowlęcym. Przepisywane są na lekkie infekcje i na te przedłużające się, lekarze uspokajają rodziców tym, że dziecku robi się na chwilę lepiej, czyli są skuteczni. Tymczasem nie są, tylko maskują objawy, a kolejne ich wystąpienia próbują eliminować kolejnymi dawkami antybiotyków i nakręcają błędne koło osłabiania organizmu i narażania go na następne infekcje, które są znów „leczone” antybiotykami i znów osłabiają i narażają organizm, organizm szczególnie wrażliwy i delikatny, bo należący do małego dziecka. O tym wszystkim  mówią w tym filmie rodzice chorych na autyzm dzieci.

Znajdziecie tu historie o nieszczęściu i cierpieniu, o zdrowych dzieciakach, wesołych, radosnych, które niemal z dnia na dzień znalazły się w obcym, zamkniętym świecie autyzmu, przekonacie się, że każde dziecko jest narażone, jeśli znajdzie się pod opieką niewłaściwego lekarza. Ale również dowiecie się, że autyzm nie jest niewyleczalny, wręcz przeciwnie, można skutecznie z nim walczyć – ale konieczne do tego jest samozaparcie, zapał, wiara w sukces i przede wszystkim świadomość, że można, świadomość, skąd biorą się te wszystkie „niewyleczalne” choroby i świadomość tego, że organizm poradzi sobie ze wszystkim, tylko trzeba zapewnić mu odpowiednie warunki.

Film krótki, ale intensywnie działa na wyobraźnię, potwierdzając jednocześnie wszystko to, co ja już wiem i co wie mnóstwo ludzi, jednak ta wiedza wymaga jeszcze szerszego propagowania, wymaga tego, by dzielić się nią i przekonywać, że nie warto się nigdy poddawać, ani że nie wolno ślepo wierzyć medycynie. Dla mnie osobiście ten materiał jest kolejnym dowodem słuszności obranej jakiś czas temu drogi, sama jako matka przekonałam się, ile można zrobić dla dziecka, kiedy się otworzy oczy na inny świat, niekoniecznie ten w białych kitlach, przepisujący kolejne recepty.

Polecam, naprawdę warto poświęcić te kilkadziesiąt minut na obejrzenie tego dokumentu.

http://youtu.be/CyahNBNpZYg

„Antyrak”, czyli lektura obowiązkowa

Nie ulega wątpliwości, że rak to rzecz straszna, wie o tym każdy, kto się z nim zetknął w ten czy inny sposób, a nie ma chyba wśród nas w tych czasach nikogo, kto nie miał żadnej bezpośredniej styczności z osobą cierpiącą z jego powodu. Niektórzy doświadczyli utraty bliskiej osoby, inni spotkali się z rakiem w nieco większej odległości, ale wszyscy rozumieją, jak poważna to sprawa – i jak, wydawałoby się, beznadziejna. Klasyczna medycyna w przypadku raka stosuje chemioterapię, radioterapię – lub rozkłada bezradnie ręce. Medycyna naturalna proponuje znacznie szersze spektrum możliwych rozwiązań, jednak wiele z nich traktowanych jest przez ogół raczej podejrzliwie ze względu na ich dość kontrowersyjny charakter lub wręcz bazowanie na podstawach bardziej mistycznych niż rzeczywistych. Czy jest możliwa droga kompromisu? Oczywiście, że tak! I David Servan-Schreiber, autor książki „Antyrak” udowadnia dość skutecznie tę tezę, w dodatku czyniąc to w taki sposób, że od książki nie sposób się oderwać dopóki nie dojdziemy do ostatniej strony.

David Servan-Schreiber był (niestety, zmarł w 2011) francuskim psychiatrą i neurobiologiem, który w 1991 roku przypadkiem trochę dowiedział się, że ma guza mózgu. Będąc naukowcem potrafił podejść do tego inaczej niż większość nas, zwykłych ludzi; potrafił zachować się w tej sytuacji nie jak zrozpaczony pacjent, a jak naukowiec, który – oczywiście, że przytłoczony ciężarem diagnozy, oczywiście, że z tego powodu odczuwający emocje w większości negatywne – postanowił potraktować swój przypadek jak szansę na odkrycie nowych rejonów, na rozszerzenie posiadanej wiedzy, na zupełnie inne spojrzenie na temat raka i zdrowia w ogóle.

Podstawowa teza książki Servana-Schreibera jest następująca: rak jest w każdym z nas, nie ma ludzi wolnych od ryzyka. Rak pozostaje uśpiony lub nie, można przejść całe życie bez śladu jego aktywności, można zostać zaatakowanym przez niego bez względu na wiek, płeć, kolor skóry. Istnieją jednak czynniki, które mogą przyczyniać się do zwiększenia ryzyka uaktywnienia się mechanizmów rakowych i istnieją takie, które to ryzyko skutecznie zmniejszają. Te pierwsze to zachodni styl życia i wszystko, co się z nim wiąże (dieta, brak ruchu) oraz zanieczyszczone środowisko naturalne, te drugie to styl życia bliższy naturze – a przede wszystkim przemyślana, zorganizowana dieta.

Tak, wiemy, że takie informacje można znaleźć w sieci i nie tylko, ale tym, co wyróżnia „Antyraka” spośród innych podobnych mu pozycji jest jego konstrukcja, w której każdy rozdział kończy się bardzo długą listą książek, artykułów i innych publikacji, z których korzystał autor podczas pisania. Nie da się ukryć, że robi niesamowite wrażenie lektura choćby właśnie tej listy, widać bowiem z niej, ile serca i zaangażowania włożył autor w to, by jego książka była czymś więcej niż zbiorem przypuszczeń i pobożnych życzeń. Udało mu się w sposób naprawdę wspaniały, stworzył bowiem ten naukowiec z krwi i kości publikację naukową dostępną dla każdego, w której przystępna forma nie spowodowała zubożenia treści.

„Antyrak” ma także cechę, której brakuje wielu pozycjom – autentyczność. Autentyczność przeżyć autora, autentyczność naukowego podejścia do tematu, autentyczność otwartego umysłu. Autentyczność będącą kolejną, wielką zaletą książki, bowiem wielokrotnie spotykamy się z pozycjami z założenia ważnymi, ale tracącymi przy bliższym poznaniu z powodu braku więzi autora z treścią. W przypadku „Antyraka” więź ta jest wyczuwalna na każdej niemal stronie, zarówno w opisach osobistych odczuć, jak i w fascynacji naukowca wynikami badań, możliwościami oferowanymi przez hipotezy oraz procesem ich udowadniania lub obalania. Kiedy pisze o obserwowanych przez siebie lub innych trendach i tendencjach wyczuwa się prawdziwą ciekawość, będącą cechą najlepszych naukowców, którzy nigdy nie spoczywają na laurach.

Być może to zawodowe podejście, być może to specyfika wykonywanej profesji psychiatry, ale widać także, że David Servan-Schreiber należy do tych, którzy pacjentów traktują jak istoty ludzkie. To rozróżnienie wynika z mojego przekonania, że lekarze dzielą się na tych, którzy traktują pacjentów jak pacjentów i na tych, którzy traktują ich jak ludzi; ci pierwsi przychodzą do pracy takiej, jak każda inna, na etacie, odbębniają swoje godziny na taśmie, widzą choroby, rozpoznania i procedury oraz listę leków, ci drudzy przychodzą do miejsca, w którym realizują swoje powołanie pomagania ludziom, słuchają ludzi, rozmawiają z nimi, starają się dociec przyczyny problemu i szukają rozwiązań, które nie będą służyły chwilowemu łataniu dziur w zdrowiu, lecz rozwiążą kłopot definitywnie (albo przynajmniej będą się starać). Właśnie ci drudzy będą bardziej otwarci na inne możliwości, nie wypiszą antybiotyku dopóki nie uznają tego za konieczne, pomogą w zmianie stylu życia, wspomną o diecie, zasugerują rozwiązania inne niż leki. I do tej grupy należał Servan-Schreiber, interesowało go bardziej „dlaczego” niż „co”, uważał, że profilaktyka jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż dopuszczanie do wystąpienia problemu – i wtedy dopiero walka z nim.

Jest „Antyrak” także książką, która przemówi do sceptyków – do tych wszystkich, którzy wierzą w zasadzie bezgranicznie w konwencjonalną medycynę i jej sposoby, do tych, którzy z pogardliwym uśmiechem kwitują choćby wzmiankę o medycynie naturalnej, o diecie jako sposobie walki o zdrowie, do tych, którzy będą do ostatniej krwi bronić chemioterapii i radioterapii jako jedynych sposobów zwalczania raka. Dzięki swojemu profesjonalnemu podejściu i otwartości na świat nieco mniej konwencjonalny stworzył autor pozycję, której nie można ani zanegować jako poradnika znachora ani z góry odrzucić jako pochwałę medycyny nowoczesnej. Nie, udało mu się połączyć w równowadze idealnej jedną i drugą ścieżkę, dlatego tak potężną moc posiada książka, w której odnajdziemy odpowiedź na niejedno dręczące nas w związku z rakiem i strachem przed nim pytanie.

Nie będę pisać w szczegółach, o czym jest książka, pozostawiam odkrycie tej wiedzy czytelnikom, jednak chciałabym zauważyć, że czytelnicy naszego bloga odnajdą w niej wiele znanych im już tematów, znajdą w niej podobne pytania jak te, które stawiamy na blogu; można powiedzieć, że poczują się w niej jak w domu. Autor powtarza pewne zalecenia do znudzenia niemal, ale niebezpodstawnie, uważa bowiem, że największymi błędami, jakie popełnia współczesny człowiek jest takie odżywianie się, w którym olbrzymi udział mają trzy podstawowe czynniki karmiące raka i dające niemal stuprocentową pewność jego przebudzenia: rafinowany cukier, wysokoprzetworzona biała mąka i brak równowagi między kwasami omega-3 i omega-9. Oczywiście, to tylko pewna część jego wywodu, ale czuję drobną satysfakcję, kiedy myślę, że udało mi się dojść do podobnych wniosków jeszcze zanim zapoznałam się z „Antyrakiem”.

Oczywiście, polecam „Antyraka” każdemu, bowiem wierzę w teorię autora, że rak jest w każdym z nas i w to, że w dużej mierze od nas samych zależy, czy pozwolimy mu przejąć kontrolę nad naszym życiem, czy pozwolimy mu w ogóle w naszym życiu zaistnieć. Polecam „Antyraka”, bo autor uświadamia nas w wielu sprawach, ale także obala mity, takie jak ten, że wystarczy samo pozytywne nastawienie, by pokonać raka. Polecam, bo autor pozwala nam na inne spojrzenie na „raka bez choroby” – tak bowiem widzi temat Servan-Schreiber – na efekt przewlekłego, permanentnego stanu zapalnego organizmu, który jest zawsze przyczyną raka. Polecam, bo rzadko która pozycja każe nam myśleć tak dużo, a jednocześnie daje nam mnóstwo rad, wskazówek i wskazuje tyle rozwiązań.

Niedługo napiszę kilka słów o innej książce Davida Servana-Schreibera, „Można się żegnać wiele razy”, książce pożegnalnej, pisanej wtedy, gdy kończył się ten odebrany rakowi czas, żył bowiem autor dwadzieścia lat od diagnozy – a dawano mu w najlepszym wypadku zaledwie ułamek tego czasu. Książce, w której autor przyznaje się, że jemu także zdarzało się nie do końca stosować do jego własnych zaleceń, nie do końca przestrzegać polecanych przez niego zasad, wie bowiem, jak ciężko jest żyć tak bardzo konsekwentnie, jak ciężko jest nigdy nie zbaczać z wyznaczonej ścieżki. Dzięki jednak otwartemu umysłowi i temu, że postanowił uczynić z reszty życia coś naprawdę cennego, coś, co mógłby przekazać innym, udało mu się przeżyć dwie bardzo wartościowe dekady i pomóc niezliczonym rzeszom ludzi na całym świecie.

Tymianek i jego właściwości

Zioła w kuchni to podstawa, nie ma co do tego żadnej wątpliwości, ich znaczenie znają wszyscy, znaczenie dla smaku potraw i ich różnorodności, zioła dają niemal nieograniczone możliwości tworzenia dowolnych kompozycji smakowych. Jednak na naszym blogu staramy się raczej skupiać na zdrowotnym wpływie jedzenia, mniej na jego walorach smakowych (choć i te uważamy za niezwykle ważne i podkreślamy, że zdrowe odżywianie nie musi oznaczać rezygnacji z doskonałych smaków), dlatego w ziołach interesują nas najbardziej te ich właściwości, które sprawiają, że od tysięcy lat pomagały ludziom zachowywać i ratować zdrowie.

Dziś – tymianek, zioło powszechnie znane i stosowane, aromatyczne i nadające potrawom specyficznego smaku dzięki proporcjom fenoli – tymolu i karwolu – zawartych w olejku tymiankowym. Jest podstawą kuchni w wielu rejonach, stanowi także najważniejszy składnik tzw. ziół prowansalskich, mieszanki wykorzystywanej w kuchniach na całym świecie. Jest także jednym z ważniejszych ziół spośród wykorzystywanych w medycynie naturalnej z powodu swoich właściwości i składu, w którym znajdziemy:

  • witaminę K
  • witaminę A
  • witaminę C
  • witaminę E
  • witaminy z grupy B
  • wapń
  • żelazo
  • magnez
  • fosfor
  • potas
  • fitosterole,
  • błonnik,
  • wspomniane wyżej fenole – tymol i karwol.

Ten zespół składników działa na organizm na wiele sposobów, niektóre powszechnie znane, inne stosowane trochę rzadziej, jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że tymianek powinien znajdować się na wyposażeniu każdej domowej, naturalnej apteczki. Nasi przodkowie znajdowali dla niego inne zastosowanie, stosowali w rytuałach, chowali na noc pod poduszką, by odganiał koszmary i przynosił zdrowy sen, panie dawały tymianek swoim rycerzom, by przynosił im odwagę. Dziś nie stosujemy go w tak romantycznych celach, ale za to znacznie szerzej i znacznie bardziej praktycznie:

  • tymol zawarty w olejku tymiankowym ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne, dlatego tak świetnie sprawdza się w rozmaitych infekcjach, na przykład górnych dróg oddechowych, nawet w tych poważnych, można go także znaleźć w każdym popularnym płynie do higieny jamy ustnej, zanim upowszechniły się antybiotyki olejek tymiankowy używany był jako środek do wyjaławiania bandaży,
  • świeży tymianek ma jedną z największych w przyrodzie ilość przeciwutleniaczy, dlatego stanowi doskonałe uzupełnienie diety dla tych, którym zależy na profilaktyce przeciwrakowej, ale także chcą opóźniać procesy starzenia się organizmu,
  • jego składniki mineralne i witaminy wpływają na mnóstwo elementów naszego ciała, np. potas wpływa na układ krążenia i serce, żelazo uczestniczy w produkcji czerwonych krwinek, mangan wspomaga działanie przeciwutleniaczy,
  • tymianek działa uspokajająco dzięki bardzo wysokiej zawartości witaminy B6,
  • jest także doskonałym sposobem na niestrawność, wzdęcia, biegunki i inne problemy z układem pokarmowym,
  • wspomaga pracę wątroby,
  • jest stosowany w problemach z drogami moczowymi,
  • oczyszcza organizm i wzmacnia odporność, świetnie radzi sobie z pasożytami,
  • zewnętrznie stosowany leczy trądzik i infekcje grzybiczne, na przykład stóp,
  • również używany zewnętrznie łagodzi bóle reumatyczne i podobne,
  • w połączeniu z innymi składnikami, na przykład olejkami eterycznymi innych roślin, daje jeszcze lepsze efekty ze względu na zwiększenie spektrum możliwości.

Tymianek zaliczany jest do naturalnych antybiotyków, jest to określenie często powtarzane, ale warto zwrócić uwagę na jego wagę, bowiem, po pierwsze, mówi nam, że właściwości tymianku są naprawdę niesamowite, po drugie, że umożliwia nam leczenie bez konieczności narażania się na wszystkie paskudne skutki uboczne antybiotyków. Pamiętajmy o tym przy okazji każdego smacznego posiłku przyprawionego tymiankiem – właśnie w tym momencie, w taki pyszny sposób chronimy i leczymy swój organizm. A natura ma dla nas mnóstwo takich właśnie prezentów, wystarczy tylko poznać je nieco lepiej.

Srebro koloidalne – zastosowanie

„Żywe srebro” to określenie znane każdemu z nas, jednak, co ciekawe, nie dotyczy wcale srebra, tylko rtęci, a tymczasem coraz częściej mamy do czynienia z informacjami, które skłaniają nas do myślenia, że „żywym” srebrem, srebrem życia powinno nazywać się srebro koloidalne, wykorzystywane dla dbania o zdrowie i leczenia chorób. Srebro koloidalne to zawiesina mikroskopijnych cząsteczek doskonale czystego srebra, metalu, którego cudowne właściwości znane były już starożytnym Grekom i Fenicjanom, którzy stosowali je do oczyszczania i konserwowania żywności oraz jako lekarstwa; opis jego stosowania znalazł się nawet w dziełach Hipokratesa. Na początku dwudziestego wieku srebro było w powszechnym użyciu jako środek leczniczy, jednak wraz z rozwojem nowoczesnej medycyny i rozpoczęciem powszechnego stosowania antybiotyków odeszło w zapomnienie, by powoli powracać teraz na należne sobie miejsce.

Swoją drogą, nachodzi mnie czasem taka refleksja, że to wszystko, o czym tu piszemy – o medycynie naturalnej, tradycyjnej, o jej niesamowitej, potwierdzonej skuteczności, o zdrowym odżywianiu się jako sposobie na niemal każdą chorobę, czy to jako sposób radzenia sobie z nią, czy chronienia siebie i najbliższych przed nią, to wszystko stanowi jakby testament nieskuteczności medycyny konwencjonalnej. Bo czyż nie jest tak? Czy nie jest tak, że zaczynamy odwracać się od tego, co przez lata serwowano nam jako jedyny sposób, bez względu na koszty dla zdrowia, ponieważ zaczynamy coraz lepiej rozumieć, że coś, co miało w założeniach pomagać, stało się obciążeniem i zagrożeniem? Klasyczna medycyna jest wspaniałym wynalazkiem, jednak to, co stało się z nią w dwudziestym wieku, to, w jaki sposób została wypaczona ona i jej osiągnięcia przez wielkie koncerny farmaceutyczne powoduje, że coraz trudniej zaufać w jej skuteczność, skoro dla koncernów liczy się tylko zysk – a tego nie będzie bez chorych, dlatego w ich interesie jest nie leczenie, tylko wręcz przeciwnie, takie działanie, by choroba na dłuższą metę była niewyleczalna.

Dlatego zwracamy się ku środkom i sposobom naturalnym, których działanie znamy, które nie zawierają składników będących tajemnicą handlową (a przez to nieujawnianym przez producentów), które nie stanowią dla nas zagrożenia. Zwracamy się ku metodom, które znacznie bardziej odpowiadają potrzebie, ba! Konieczności zachowywania równowagi w organizmie i w całym życiu, metodom, które nie mają wielopunktowych list możliwych skutków ubocznych, metodom, które z powodzeniem stosowały całe pokolenia i świetnie sobie radziły bez tych wszystkich medykamentów, których nazwy trudno wymówić. Dlatego też zaczynamy coraz głośniej mówić o srebrze koloidalnym, tak samo jak coraz częściej i wyraźniej mówimy o innych naturalnych sposobach.

  • Srebro koloidalne jest potężnym środkiem bakterio- i wirusobójczym, dlatego jest w stanie skutecznie zwalczać infekcje wszelkiego rodzaju, właśnie w takim celu było stosowane często na początku dwudziestego wieku, zanim rozpoczęła się era powszechnego (i, jak wiadomo to już dziś, nadmiernego) stosowania antybiotyków. Srebro zabija wirusy i bakterie szybko oraz skutecznie, badania prowadzone w tej dziedzinie pokazały, że nie istnieją praktycznie wirusy ani inne jednokomórkowce odporne na działanie srebra, w dodatku sugeruje się, że niezwykle trudno jest takim organizmom mutować wystarczająco szybko, by wytworzyć w sobie odporność na srebro zanim metal ten nie unieszkodliwi niepożądanych gości. Cecha ta może stać się istotnym argumentem dla powtórnego wdrożenia srebra do szerokiego użytkowania, ponieważ obecnie największym zagrożeniem dla ludzkości wydają się być bakterie odporne na antybiotyki, które są już w tej chwili jednym z głównych powodów zgonów w szpitalach na całym świecie, a mogą stać się pewnego dnia przyczyną najgroźniejszej epidemii w dziejach ludzkości. Poddane badaniom srebro wykazało zadziwiającą skuteczność w radzeniu sobie także z takimi bakteriami; warto również zauważyć, że naturalną konsekwencją stosowania antybiotyków jest osłabienie odporności organizmu, w przypadku srebra problem ten nie występuje. Co ważne również, wszystkie badania wykazują zdolność srebra do zabijania mikrobów bez czynienia szkody wyższym organizmom!
  • Wielu naukowców wskazuje na fakt, że oprócz swojego bezpośredniego działania niszczącego szkodliwe mikroorganizmy srebro ma także inne, bardziej długofalowe skutki dla zdrowia. Otóż tworzy ono jakby swój własny układ odpornościowy, wspomagający nasz własny w zwalczaniu rozmaitych zagrożeń, także tych, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie poradzić sami – np. wirusa HIV czy też AIDS. Niektórzy naukowcy twierdzą, że takie choroby, jak właśnie AIDS czy rak nie byłyby możliwe bez pierwotnego osłabienia organizmu zakażeniem pasożytami, a okazuje się, że srebro potrafi niszczyć także pasożyty bardziej złożone niż jednokomórkowce, ponieważ zabija ich jaja. Trwają także badania nad kolejnym zastosowaniem srebra, które może przynieść niesamowite korzyści – nad opóźnieniem procesu starzenia. Jest on niczym innym, jak traceniem przez organizm możliwości zastępowania zniszczonych komórek nowymi, tymczasem srebro jest w stanie wzmóc proces regeneracji komórek, tym samym opóźnić starzenie się organizmu.
  • Srebro koloidalne jest potężnym sprzymierzeńcem w ochronie organizmu przed zagrożeniami wszelkiego rodzaju; pisaliśmy wyżej o tworzeniu przezeń „drugiego” systemu odpornościowego i jest coś w tym, bowiem srebro nie tylko wspomaga ten nasz naturalny, ale również odciąża go w jego codziennej pracy, dzięki czemu zwalczanie zagrożeń jest znaczenie skuteczniejsze. Dodatkowo, dzięki zwiększonej aktywności obu tych układów odbywa się naturalny proces oczyszczania organizmu, kiedy w wyniku niszczenia pasożytów zmniejsza się ilość przez nie wytwarzanych toksyn, aż do całkowitego ich usunięcia, co jest jak najbardziej możliwe w połączeniu z odpowiednią dietą (wielokrotnie pisaliśmy o konieczności i zaletach oczyszczania organizmu).
  • Jest srebro także jednym z najlepszych, znanych ludzkości od tysiącleci sposób na leczenie ran i innych uszkodzeń skóry, oparzeń, wrzodów, . Nie tylko wspomaga gojenie się, ale zapobiega również ich infekcjom, przyspiesza regenerację tkanki i znacznie zmniejsza blizny. Jego cudowne właściwości są także powodem, dla którego jest ono zalecane przy leczeniu bielactwa, kolejnej „niewyleczalnej” dla konwencjonalnej medycyny choroby, która poddaje się doskonale leczeniu metodami naturalnymi, jeśli tylko ściśle trzymać się dobrze opracowanego planu i być konsekwentnym. Srebro znajduje także zastosowanie w najnowocześniejszych technologiach, na przykład systemy oczyszczania wody na stacjach kosmicznych oparte są właśnie na jego użyciu.

Lista wskazań dla stosowania srebra koloidalnego jest długa, wymienimy zatem te najczęściej powtarzane:

  • wszelkiego rodzaju infekcje układu oddechowego, także te najpoważniejsze oraz grypa,
  • rozmaite grzybice i alergie (często wskazuje się na fakt, że tzw. alergia to w gruncie rzeczy manifestacja obecności grzyba w organizmie!),
  • problemy z układem pokarmowym, nerkami, układem moczowym,
  • problemy ze stawami, mięśniami, układem kostnym,
  • problemy skórne, na przykład trądzik, wszelkiego rodzaju uszkodzenia skóry, bielactwo,
  • osłabienie odporności, chroniczne zmęczenie,
  • zakażenie pasożytami wszelkiego rodzaju,
  • zaburzenia trawienia,
  • rozmaite zakażenia bakteryjne różnych obszarów ciała.

Mówi się, że legenda to taka bajka, w której znajdziemy elementy prawdziwe – i być może właśnie w ten sposób jednym ze sposobów walki z wampirami w ludowych podaniach jest użycie przeciwko nim srebra. Być może w ten sposób starano się zapamiętać w przekazywanych z pokolenia na pokolenia opowieściach informację o najskuteczniejszym środku walki z zagrożeniem chorobami, spersonifikowanymi pod postacią strasznego stwora, by tym skuteczniej tę wiedzę zachować. Być może – my jednak już wiemy, że wampiry nie istnieją, jest za to mnóstwo jak najbardziej realnych zagrożeń, z którymi musimy mierzyć się każdego dnia, a srebro może stać się jednym z najpotężniejszych sprzymierzeńców w tej walce.