Zielona kawa

Kawa. Nieodłączna towarzyszka poranków, czy to w pracy, czy w wolnym dniu w domu, może pobudzać i może pomagać w relaksie, jest nie tylko napojem energetycznym, ale także elementem tworzącym i podtrzymującym więzi społeczne, bo przecież ile razy jesteśmy zapraszani lub zapraszamy „na kawę”? Trudno byłoby sobie wyobrazić nasze życie bez niej i nie zamierzam udawać, że w mojej zdrowej diecie kawy nie ma, jest i będzie, choć w mniejszych ilościach, zastąpiona w części przez różne  ziołowe herbaty. Nie dlatego nawet, że żywię jakieś obawy co do jej wpływu na zdrowie, kawa ma swoje zalety i wady (w zdecydowanej większości zalety), ale głównie ze względu na to, że moja dieta stała się znacznie bardziej urozmaicona niż kiedyś i obejmuje to także część dotyczącą gorących napojów.

Ale nie o kawie dziś, przynajmniej nie o takiej, o jakiej myślimy wszyscy, gdy słyszymy słowo „kawa”. Dziś o kawie zielonej, która od jakiegoś czasu zaczyna zdobywać coraz większą popularność, a ja postanowiłam trochę poszperać i dowiedzieć się, czy słusznie, czy istotnie jej zalety są tak istotne, że powinna stać się kolejnym elementem zdrowego stylu życia. Zielona kawa różni się od czarnej kawy mniej więcej tak, jak różnią się zielone oliwki od czarnych, oliwki zbierane są po prostu na różnych etapach dojrzewania, w przypadku kawy „zielona” oznacza, że ziarna nie były poddane procesowi palenia, nie mamy do czynienia z innym gatunkiem kawy.

Warto najpierw przypomnieć sobie, jakie zalety posiada kawa w ogóle, bo ważne, żeby pamiętać, że nie jest tak, że zmiana z czarnej na jej zieloną wersję oznacza standardową zamianę złego na dobre, bynajmniej, bowiem:

  • kawa ogranicza ryzyko raka wątroby,
  • ogranicza ryzyko udaru,
  • zmniejsza niebezpieczeństwo wystąpienia glejaka,
  • obniża ryzyko wystąpienia raka wątrobowokomórkowego,
  • kofeina w niej zawarta zapobiega chorobie Alzheimera i pomaga funkcjonować mózgowi osoby chorej,
  • kawa wpływa na organizm podobnie jak tradycyjne chińskie metody stymulowania energii qi,
  • kawa ogranicza ryzyko cukrzycy (oczywiście pita bez cukru!),
  • zmniejsza ryzyko wystąpienia raka trzustki,
  • ogranicza objawy typowe dla długotrwałej pracy przed komputerem (bóle karku, ramion, nadgarstków).

Oczywiście, warto pamiętać o umiarze w piciu kawy, kofeina jest moczopędna i w dużych dawkach przyczynia się do zakwaszenia organizmu oraz do odwodnienia, jak i do wypłukiwania z niego cennych składników odżywczych, jednak jak ze wszystkim, rozwaga pozwala zachować równowagę i cieszyć się zaletami czarnej kawy. Jednak dość już o niej, czas przejść do kawy zielonej, głównej bohaterki tego wpisu.

Zielona kawa pojawiła się w użyciu dawno temu, nie jest bynajmniej jakimś nowoczesnym odkryciem, uważa się, że w rejonie morza Czerwonego i na Półwyspie Arabskim już niemal tysiąc lat temu była pita właśnie w taki sposób, bez palenia ziaren, dziś jest promowana głównie jako jeden z wielu sposobów na odchudzanie i najczęściej z tego powodu właśnie kupowana, jednak to tylko jedna z jej zalet i wcale nie najważniejsza z punktu widzenia zdrowia organizmu:

  • znajduje się bardzo wysoko na liście produktów zawierających największe ilości przeciwutleniaczy (ORAC), ma ich znacznie więcej niż czarna kawa, jest, można powiedzieć, przeciwutleniaczem w formie skoncentrowanej; warto zwrócić uwagę, że na skalę ORAC należy patrzeć nieco inaczej niż na zwykłą listę, bowiem wskazuje ona na zdolność pochłaniania reaktywnych form tlenu przez przeciwutleniacze, ale odnosi się do takich samych ilości danego produktu, a przecież trudno porównać (na przykład) sto gramów kawy, zielonej lub czarnej do, powiedzmy, stu gramów cynamonu czy goździków; najlepszym sposobem jest porównywanie realnej zawartości przeciwutleniaczy, wtedy okazuje się, że zielona kawa ma ich wielokrotnie więcej niż choćby borówki, tak często wskazywane jako doskonałe źródło antyoksydantów (w ramach ciekawostek, gorzka czekolada ma piętnastokrotnie więcej przeciwutleniaczy niż jej mleczna odmiana, a to względu na ograniczenie zawartości kakao);
  • jej właściwości wynikające z zawartości przeciwutleniaczy to przede wszystkim olbrzymi wpływ na ograniczanie ryzyka występowania raka we wszelkich odmianach, ale także opóźnianie starzenia się organizmu oraz degeneracji komórek, która z kolei prowadzić może do mnóstwa chorób, także tych najgroźniejszych;
  • ekstrakt z zielonej kawy obniża ciśnienie krwi, w badaniach naukowych na grupie ochotników z nadciśnieniem wykazano olbrzymi wpływ spożywaniu tego ekstraktu na obniżenie ciśnienia i zmniejszenie ryzyka występowania rozmaitych chorób układu krążenia wynikających z nieprawidłowego ciśnienia krwi;
  • istotnie, zielona kawa i ekstrakt z niej w istotny sposób wpływają na obniżenie masy ciała, potwierdzone zostało to w testach i badaniach, przyjmowanie ekstraktu z zielonej kawy, nawet bez dokonywania zmian w diecie przyczyniało się do utraty zbędnych kilogramów, przywracania właściwych proporcji ciała, obniżania procentowej zawartości tłuszczu w organizmie oraz nawet do obniżania częstotliwości bicia serca, wszystko to w dodatku bez skutków ubocznych wyniki badań są tak jednoznaczne, że lekarze i naukowcy postulują używanie zielonej kawy jako niedrogiego sposobu na zapobieganie i leczenie otyłości, będącej jednym z największych problemów XXI wieku;

Zieloną kawę możemy pić, możemy ją także przyjmować w formie suplementów diety, wybór należy do nas, obie formy mają swoje zalety, jedna jest prostsza i bardziej skuteczna, druga daje dodatkową przyjemność z picia kawy. Chociaż zwykle jestem przeciwniczką ulegania rozmaitym, chwilowym modom uważam, że w tym przypadku można i należy nawet zrobić wyjątek i dać sobie szansę spróbowania tego nowego/starego wynalazku, zielonej kawy. Nie zaszkodzi, może tylko pomóc, w dodatku przyczynić się może do urozmaicenia naszych nawyków oraz wzbogacenia ich w ten najbardziej kojarzący się ze zdrowiem kolor – zielony.