Kwas kaprylowy – olej kokosowy

W moim ulubionym cyklu „jak pozbywać się pasożytów” kolejna pozycja z szerokiego wachlarza sprawdzonych metod, jakich dostarcza nam natura w celu usuwania z naszych organizmów wszelkiego paskudztwa. Dziś krótko o kwasie kaprylowym, który specjalizuje się w zabijaniu drożdżaków, ale nie ogranicza swojego zakresu obowiązków do tego jednego grzyba – daje się we znaki także innym niepożądanym gościom w naszym ciele.

Kwas kaprylowy (znany także pod nazwą kwas oktanowy) jest jednym z nasyconych kwasów tłuszczowych, znajdujący się w naturalnej postaci w mleku różnych ssaków – w krowim i ludzkim oraz w olejach kokosowym i palmowym.

Najczęstszym zastosowaniem kwasu kaprylowego w dziedzinie ochrony zdrowia jest leczenie zakażenia grzybami, szczególnie drożdżakami wszelkiego rodzaju, w tym zwłaszcza Candida albacans, wywołującego zakażenia u osób z osłabioną odpornością – czyli, co dość smutne, u olbrzymiej większości populacji. O zakażeniach grzybami, o objawach i nie tylko pisałam już na blogu: http://blog.veganatura.pl/grzyby-wszechobecne-zagrozenie/.

Candida albacans stanowi element flory układu pokarmowego u 40-80% ludzi, jednak ci, których odporność jest na odpowiednim poziomie nie muszą się go obawiać, pozostali, cóż, grzybica potrafi być bardzo trudna do wyleczenia, szczególnie metodami konwencjonalnej medycyny. Właśnie wtedy najczęściej okazuje się, że tam, gdzie współczesna medycyna jest bezsilna (gorzej, medycyna konwencjonalna jest często odpowiedzialna za te infekcje – bowiem w większości przypadków ich przyczyną jest antybiotykoterapia), zaczynamy rozglądać się za czymś, co nie tylko skutecznie pomoże w pozbyciu się problemu, ale również nie spowoduje kolejnych. Jednym z proponowanych rozwiązań jest właśnie kwas kaprylowy, polecany często jako alternatywa dla antybiotyków. Skutecznie zabija grzyby, dzięki swojej budowie wnika w głąb ich komórek i niszczy je, nie tylko usuwając z przewodu pokarmowego oraz z całego organizmu drożdżaki, ale także przy okazji przyczyniając się w bardzo dużym stopniu do przywrócenia naturalnej równowagi flory jelitowej.

Najskuteczniej działa kwas kaprylowy stosowany w kombinacji z innym składnikiem o właściwościach przeciwgrzybicznym/przeciwbakteryjnym, dzięki czemu Candida nie jest w stanie łatwo zaadoptować się do kuracji i przeciwdziałać jednemu sposobowi. Poleca się używanie kwasu w połączeniu z, na przykład, czosnkiem, wyciągiem z pestek grejpfruta, olejkiem z oregano.

Warto pamiętać, że szybkie, gwałtowne oczyszczanie organizmu z drożdżaków i innych grzybów należy przeprowadzać z zachowaniem zasad zdrowego rozsądku, by nie narazić się na wystąpienie ostrej reakcji organizmu na to oczyszczanie (tzw. Die-Off lub reakcja Jarischa-Herxheimera), kiedy zabijane pasożyty wydzielają toksyny w olbrzymich ilościach, a organy (szczególnie nerki i wątroba) nie nadążają z ich usuwaniem z organizmu. Objawy tej reakcji mogą być poważne i obejmować:

  • gorączkę, nawet do 40 stopni,
  • sinicę,
  • mdłości,
  • migreny,
  • powiększenie węzłów chłonnych,
  • ból w stawach i mięśniach,
  • obniżenie ciśnienia krwi,
  • przyspieszone bicie serca,
  • wybroczyny skórne,
  • dreszcze,
  • obfite pocenie się.

W przypadku wystąpienia opisanych objawów należy przedsięwziąć kroki zaradcze:

  • zwiększyć pomoc dla wątroby, stosować odpowiednią dietę i przyjmować suplementy wspomagające pracę tego narządu,
  • zmniejszyć dawkę środka przeciwgrzybiczego lub całkowicie odstawić go na jakiś czas,
  • zmniejszyć dawkę probiotyków,
  • znacznie zwiększyć ilość przyjmowanych płynów, odpowiednie nawodnienie organizmu sprzyja lepszemu i szybszemu wypłukiwaniu toksyn,
  • dużo odpoczywać,
  • przyjmować duże dawki witaminy C, co wzmacnia układ odpornościowy i pozwala lepiej uporać się z syndromem oczyszczenia.

Oczywiście, zabijanie drożdżaków to nie jedyne zastosowania kwasu kaprylowego. Badania naukowe wykazały także, że kwas kaprylowy:

  • wpływa na poziom cholesterolu – co prawda, nie stwierdzono, by kwas obniżał ciśnienie krwi, ale na pewno obniżał zawartość cholesterolu we krwi,
  • łagodzi objawy choroby Crohna-Leśniewskiego, znacząco ograniczając uwalnianie interleukiny-8, białka odpowiedzialnego za wzmacnianie zapalenia jelit.

Kwas kaprylowy przyjmować można w postaci suplementów diety – ale można także używać oleju kokosowego, którego zwolenniczką jestem od dawna i którego używam codziennie. O jego zaletach pisałam również, odsyłam do wpisu, przypomnę tylko, że pomaga oczyszczać organizm nie tylko z grzybów, ale także z bakterii i wirusów, wspomaga odporność, pomaga w odchudzaniu, a poza tym doskonale sprawdza się po prostu w kuchni!

 

„Antyrak”, czyli lektura obowiązkowa

Nie ulega wątpliwości, że rak to rzecz straszna, wie o tym każdy, kto się z nim zetknął w ten czy inny sposób, a nie ma chyba wśród nas w tych czasach nikogo, kto nie miał żadnej bezpośredniej styczności z osobą cierpiącą z jego powodu. Niektórzy doświadczyli utraty bliskiej osoby, inni spotkali się z rakiem w nieco większej odległości, ale wszyscy rozumieją, jak poważna to sprawa – i jak, wydawałoby się, beznadziejna. Klasyczna medycyna w przypadku raka stosuje chemioterapię, radioterapię – lub rozkłada bezradnie ręce. Medycyna naturalna proponuje znacznie szersze spektrum możliwych rozwiązań, jednak wiele z nich traktowanych jest przez ogół raczej podejrzliwie ze względu na ich dość kontrowersyjny charakter lub wręcz bazowanie na podstawach bardziej mistycznych niż rzeczywistych. Czy jest możliwa droga kompromisu? Oczywiście, że tak! I David Servan-Schreiber, autor książki „Antyrak” udowadnia dość skutecznie tę tezę, w dodatku czyniąc to w taki sposób, że od książki nie sposób się oderwać dopóki nie dojdziemy do ostatniej strony.

David Servan-Schreiber był (niestety, zmarł w 2011) francuskim psychiatrą i neurobiologiem, który w 1991 roku przypadkiem trochę dowiedział się, że ma guza mózgu. Będąc naukowcem potrafił podejść do tego inaczej niż większość nas, zwykłych ludzi; potrafił zachować się w tej sytuacji nie jak zrozpaczony pacjent, a jak naukowiec, który – oczywiście, że przytłoczony ciężarem diagnozy, oczywiście, że z tego powodu odczuwający emocje w większości negatywne – postanowił potraktować swój przypadek jak szansę na odkrycie nowych rejonów, na rozszerzenie posiadanej wiedzy, na zupełnie inne spojrzenie na temat raka i zdrowia w ogóle.

Podstawowa teza książki Servana-Schreibera jest następująca: rak jest w każdym z nas, nie ma ludzi wolnych od ryzyka. Rak pozostaje uśpiony lub nie, można przejść całe życie bez śladu jego aktywności, można zostać zaatakowanym przez niego bez względu na wiek, płeć, kolor skóry. Istnieją jednak czynniki, które mogą przyczyniać się do zwiększenia ryzyka uaktywnienia się mechanizmów rakowych i istnieją takie, które to ryzyko skutecznie zmniejszają. Te pierwsze to zachodni styl życia i wszystko, co się z nim wiąże (dieta, brak ruchu) oraz zanieczyszczone środowisko naturalne, te drugie to styl życia bliższy naturze – a przede wszystkim przemyślana, zorganizowana dieta.

Tak, wiemy, że takie informacje można znaleźć w sieci i nie tylko, ale tym, co wyróżnia „Antyraka” spośród innych podobnych mu pozycji jest jego konstrukcja, w której każdy rozdział kończy się bardzo długą listą książek, artykułów i innych publikacji, z których korzystał autor podczas pisania. Nie da się ukryć, że robi niesamowite wrażenie lektura choćby właśnie tej listy, widać bowiem z niej, ile serca i zaangażowania włożył autor w to, by jego książka była czymś więcej niż zbiorem przypuszczeń i pobożnych życzeń. Udało mu się w sposób naprawdę wspaniały, stworzył bowiem ten naukowiec z krwi i kości publikację naukową dostępną dla każdego, w której przystępna forma nie spowodowała zubożenia treści.

„Antyrak” ma także cechę, której brakuje wielu pozycjom – autentyczność. Autentyczność przeżyć autora, autentyczność naukowego podejścia do tematu, autentyczność otwartego umysłu. Autentyczność będącą kolejną, wielką zaletą książki, bowiem wielokrotnie spotykamy się z pozycjami z założenia ważnymi, ale tracącymi przy bliższym poznaniu z powodu braku więzi autora z treścią. W przypadku „Antyraka” więź ta jest wyczuwalna na każdej niemal stronie, zarówno w opisach osobistych odczuć, jak i w fascynacji naukowca wynikami badań, możliwościami oferowanymi przez hipotezy oraz procesem ich udowadniania lub obalania. Kiedy pisze o obserwowanych przez siebie lub innych trendach i tendencjach wyczuwa się prawdziwą ciekawość, będącą cechą najlepszych naukowców, którzy nigdy nie spoczywają na laurach.

Być może to zawodowe podejście, być może to specyfika wykonywanej profesji psychiatry, ale widać także, że David Servan-Schreiber należy do tych, którzy pacjentów traktują jak istoty ludzkie. To rozróżnienie wynika z mojego przekonania, że lekarze dzielą się na tych, którzy traktują pacjentów jak pacjentów i na tych, którzy traktują ich jak ludzi; ci pierwsi przychodzą do pracy takiej, jak każda inna, na etacie, odbębniają swoje godziny na taśmie, widzą choroby, rozpoznania i procedury oraz listę leków, ci drudzy przychodzą do miejsca, w którym realizują swoje powołanie pomagania ludziom, słuchają ludzi, rozmawiają z nimi, starają się dociec przyczyny problemu i szukają rozwiązań, które nie będą służyły chwilowemu łataniu dziur w zdrowiu, lecz rozwiążą kłopot definitywnie (albo przynajmniej będą się starać). Właśnie ci drudzy będą bardziej otwarci na inne możliwości, nie wypiszą antybiotyku dopóki nie uznają tego za konieczne, pomogą w zmianie stylu życia, wspomną o diecie, zasugerują rozwiązania inne niż leki. I do tej grupy należał Servan-Schreiber, interesowało go bardziej „dlaczego” niż „co”, uważał, że profilaktyka jest znacznie lepszym rozwiązaniem niż dopuszczanie do wystąpienia problemu – i wtedy dopiero walka z nim.

Jest „Antyrak” także książką, która przemówi do sceptyków – do tych wszystkich, którzy wierzą w zasadzie bezgranicznie w konwencjonalną medycynę i jej sposoby, do tych, którzy z pogardliwym uśmiechem kwitują choćby wzmiankę o medycynie naturalnej, o diecie jako sposobie walki o zdrowie, do tych, którzy będą do ostatniej krwi bronić chemioterapii i radioterapii jako jedynych sposobów zwalczania raka. Dzięki swojemu profesjonalnemu podejściu i otwartości na świat nieco mniej konwencjonalny stworzył autor pozycję, której nie można ani zanegować jako poradnika znachora ani z góry odrzucić jako pochwałę medycyny nowoczesnej. Nie, udało mu się połączyć w równowadze idealnej jedną i drugą ścieżkę, dlatego tak potężną moc posiada książka, w której odnajdziemy odpowiedź na niejedno dręczące nas w związku z rakiem i strachem przed nim pytanie.

Nie będę pisać w szczegółach, o czym jest książka, pozostawiam odkrycie tej wiedzy czytelnikom, jednak chciałabym zauważyć, że czytelnicy naszego bloga odnajdą w niej wiele znanych im już tematów, znajdą w niej podobne pytania jak te, które stawiamy na blogu; można powiedzieć, że poczują się w niej jak w domu. Autor powtarza pewne zalecenia do znudzenia niemal, ale niebezpodstawnie, uważa bowiem, że największymi błędami, jakie popełnia współczesny człowiek jest takie odżywianie się, w którym olbrzymi udział mają trzy podstawowe czynniki karmiące raka i dające niemal stuprocentową pewność jego przebudzenia: rafinowany cukier, wysokoprzetworzona biała mąka i brak równowagi między kwasami omega-3 i omega-9. Oczywiście, to tylko pewna część jego wywodu, ale czuję drobną satysfakcję, kiedy myślę, że udało mi się dojść do podobnych wniosków jeszcze zanim zapoznałam się z „Antyrakiem”.

Oczywiście, polecam „Antyraka” każdemu, bowiem wierzę w teorię autora, że rak jest w każdym z nas i w to, że w dużej mierze od nas samych zależy, czy pozwolimy mu przejąć kontrolę nad naszym życiem, czy pozwolimy mu w ogóle w naszym życiu zaistnieć. Polecam „Antyraka”, bo autor uświadamia nas w wielu sprawach, ale także obala mity, takie jak ten, że wystarczy samo pozytywne nastawienie, by pokonać raka. Polecam, bo autor pozwala nam na inne spojrzenie na „raka bez choroby” – tak bowiem widzi temat Servan-Schreiber – na efekt przewlekłego, permanentnego stanu zapalnego organizmu, który jest zawsze przyczyną raka. Polecam, bo rzadko która pozycja każe nam myśleć tak dużo, a jednocześnie daje nam mnóstwo rad, wskazówek i wskazuje tyle rozwiązań.

Niedługo napiszę kilka słów o innej książce Davida Servana-Schreibera, „Można się żegnać wiele razy”, książce pożegnalnej, pisanej wtedy, gdy kończył się ten odebrany rakowi czas, żył bowiem autor dwadzieścia lat od diagnozy – a dawano mu w najlepszym wypadku zaledwie ułamek tego czasu. Książce, w której autor przyznaje się, że jemu także zdarzało się nie do końca stosować do jego własnych zaleceń, nie do końca przestrzegać polecanych przez niego zasad, wie bowiem, jak ciężko jest żyć tak bardzo konsekwentnie, jak ciężko jest nigdy nie zbaczać z wyznaczonej ścieżki. Dzięki jednak otwartemu umysłowi i temu, że postanowił uczynić z reszty życia coś naprawdę cennego, coś, co mógłby przekazać innym, udało mu się przeżyć dwie bardzo wartościowe dekady i pomóc niezliczonym rzeszom ludzi na całym świecie.

Ocet jabłkowy

Prosty w przygotowaniu i stosowaniu ocet jabłkowy od wieków znajdował zastosowanie w medycynie naturalnej i w gospodarstwie domowym, według jej przekazów miał leczyć w zasadzie każde schorzenie, co oczywiście nie całkiem odpowiadało rzeczywistości, ale jak w każdej legendzie jest ziarno prawdy, tak w occie jabłkowym i jego dobroczynnym wpływie na organizm spora część opowieści jest jak najbardziej realna. Jak każdy ocet, ten jabłkowy także jest efektem długotrwałej fermentacji, najpierw cukier zawarty w owocach przetwarzany jest w alkohol, a potem tenże alkohol w procesie dalszej fermentacji zamienia się w ocet (angielska nazwa „vineger” pochodzi od francuskiego słowa oznaczającego „kwaśne wino”).

Ocet jabłkowy zawiera mnóstwo składników odżywczych, w tym:

  • witaminy A, B, C, P, E,
  • beta-karoten,
  • żelazo, krzem, potas, magnez, sód, miedź,

Przygotować można go na kilka sposobów, wszystkie jednak sprowadzają się do jabłek (w postaci nieobranej, obranej, tartej), wody i cukru (może być miód), niektóre przepisy polecają dodanie drożdży i razowego pieczywa. Po kilkudziesięciu dniach ocet jest gotowy i można zacząć cieszyć się jego właściwościami, zarówno tymi, które są ważne w profilaktyce i dla ogólnego stanu zdrowia, jak i tymi, które pomogą rozwiązać wiele doraźnych problemów:

 

  • ocet jabłkowy jest znakomitym i zdrowym sposobem na odchudzanie, znanym już w starożytności, w dzisiejszych czasach zaś potwierdzonym naukowo; działanie odchudzające polega zarówno na tym, że dodawany do żywności ocet wywołuje uczucie sytości, jak i na tym, że przyspiesza procesy trawienia, i spalanie tłuszczów,
  • obniża poziom cholesterolu we krwi i jej ciśnienie, przyczynia się do zmniejszenia ryzyka występowania chorób serca i układu krążenia,
  • obniża poziom glukozy we krwi, jest postrzegany jako przyszłość w leczeniu cukrzycy metodami naturalnymi,
  • badania naukowe wykazały, że ocet jabłkowy potrafi zabijać komórki rakowe lub spowalniać ich wzrost, obniża także ryzyko występowania niektórych nowotworów, na przykład raka przełyku,
  • ocet jabłkowy jest doskonałym uzupełnieniem domowych sposobów radzenia sobie z przeziębieniem i innymi chorobami górnych dróg oddechowych (np. anginą), łagodzi ból gardła, pomaga wyleczyć katar, redukuje kaszel,
  • pomaga alergikom, zarówno w profilaktyce, może bowiem pomóc nie dopuścić do pojawienia się objawów alergii, takich jak katar sienny, ale łagodzi także objawy astmy,
  • uspokaja, dlatego polecany jest osobom z obniżonym nastrojem, z depresją lub stanami lękowymi, pomaga zasnąć i pozbyć się uciążliwych bólów głowy,
  • wskazany jest w problemach z trawieniem, znakomicie radzi sobie z mdłościami i nudnościami, zgagą, zaparciami i biegunką, wspomaga ogólnie pracę jelit,
  • działa dobroczynnie na wątrobę i nerki, pomaga w ich skutecznej pracy
  • oczyszcza organizm z toksyn i innych szkodliwych substancji, usuwa złogi zalegające w naszym organizmie,
  • stosowany zewnętrznie leczy wiele problemów skórnych, likwiduje łuszczenie się, wypryski, wpływa doskonale na jej stan, wzmacnia skórę, łagodzi oparzenia i ukąszenia, przyspiesza gojenie się ran, tak samo doskonale działa na włosy,
  • używany jest jako składnik kompresów, które pomagają rozluźniać mięśnie szkieletowe, łagodzi także zwichnięcia i stłuczenia, stosowany jest także w leczeniu żylaków i w ich profilaktyce.

To zapewne nie wszystkie zastosowania octu jabłkowego, chcieliśmy jednak pokazać jego najważniejsze, sprawdzone zalety, jest on bowiem jednym z najprostszych do przygotowania i stosowania sposobów na zachowanie zdrowia. Warto pamiętać tylko, że nie jest to kuracja wskazana dla osób z wrzodami żołądka i ogólnie nadkwasotą, zresztą ocet jabłkowy należy w ogóle stosować rozcieńczony wodą lub sokiem owocowym, można dodać do niego miodu lub ksylitolu. Pić mogą dorośli i dzieci, profilaktyczne stosowanie wymaga jedynie 1-2 łyżeczek dwa razy dziennie; osoby stosujące ocet jabłkowy – i wiemy to z bezpośredniej styczności – chwalą go sobie, bowiem od czasu rozpoczęcia używania pozbywają się uczucia ciężkości, obrzęków, problemów z ciśnieniem, mają lepszy apetyt, a jednocześnie jedzą mniej, więc zdrowo, znika całe mnóstwo dolegających im problemów. Ocet jabłkowy można przygotować samemu, dla tych jednak, którzy nie mają na to czasu lub warunków polecamy dostępny w naszym sklepie, chętnie kupowany i chwalony przez nabywców.

Anglicy mówią „an apple a day keeps the doctor away” (w wolnym tłumaczeniu: „jedno jabłko dziennie, a doktor potrzebny nie będzie”) – i ta mądrość dotyczy także jabłek w postaci octu z nich sporządzonego, ma on bowiem wszystkie zalety prozdrowotne jabłek i o wiele więcej innych. Nam także jabłko zawsze kojarzyło się właśnie ze zdrowiem, z energią, z ochota do życia, dlatego gorąco polecamy ocet jabłkowy jako prosty sposób na dobre zdrowie. A przecież właśnie takie są najlepsze na nie sposoby, proste, prawda?

 

Magnez

Podobnie jak krzem, magnez obecny jest w każdej komórce ludzkiego ciała, jest zarówno budulcem, jak i regulatorem organizmu. Podobnie jak krzem jest również jednym z najpowszechniej występujących w naturze pierwiastków, około trzech procent skorupy ziemskiej to jego rozmaite formy (dolomit, magnezyt, kizeryt, biszofit, karnalit, kainit, szenitu), jest go również dużo w morskiej wodzie, w której występuje w postaci roztworu soli. W ludzkim ciele ponad połowa magnezu znajduje się w kościach, reszta zaś w większości w płynach wewnątrzkomórkowych. Magnez nie jest magazynowany w organizmie, dlatego należy do tych pierwiastków, o których odpowiednią suplementację powinniśmy dbać każdego dnia – szczególnie, że zanieczyszczenie środowiska, coraz większy stopień przetworzenia żywności sprawia, że jesteśmy skutecznie pozbawiani wielu składników odżywczych i tylko świadome ich uzupełnianie może zapewnić nam równowagę, jakiej wymaga nasz organizm do sprawnego funkcjonowania.

Jak już wspomnieliśmy, magnez odgrywa ważna rolę tak w procesach budowania elementów organizmu, jak również w kontrolowaniu odpowiedniego sterowania tym skomplikowanym mechanizmem, bowiem:

  • odpowiada wraz wapniem za stan kości i szkliwa, wpływa na regulację poziomu wapnia, także poprzez zwiększanie aktywności witaminy D, która z kolei zwiększa wchłanianie wapnia, przeciwdziała nadmiernemu odkładaniu się wapnia w komórkach
  • odpowiada za prawidłowe działanie układu nerwowego, za przekazywanie impulsów nerwowych, za właściwe reagowanie komórek na nie, także na rozluźnianie mięśni po ich skurczu, jego dobroczynne działanie na układ nerwowy objawia się także ułatwianiem zasypiania i poprawianiem jakości snu,
  • bierze udział w oczyszczaniu organizm, szczególnie z metali ciężkich, których nie brakuje przecież w naszym zdewastowanym środowisku naturalnym,
  • jest niezwykle ważny dla naszego nastroju, badania dowiodły wyraźnie, że osoby z depresją wykazują znaczne obniżenie poziomu magnezu, jego właściwy poziom w znacznym stopniu zapobiega także apatii i innym objawom obniżenia kondycji psychicznej, bierze bowiem udział w syntezie hormonów stresu,
  • uczestniczy aktywnie w metabolizmie węglowodanów, w tym glukozy oraz w procesie wytwarzania insuliny,
  • jest niezwykle ważny dla prawidłowego funkcjonowania serca, w tym szczególnie dla zachowania właściwego rytmu jego pracy, w ogóle jest magnez niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania całego układu krążenia, zmniejsza ciśnienie poprzez rozkurczanie naczyń krwionośnych, ogranicza powstawanie skrzepów, obniża poziom cholesterolu, zmniejsza powstawanie zwapnień,
  • umożliwia i wspomaga syntezę kilkuset niezbędnych enzymów, bez których organizm nie byłby w stanie otrzymywać odpowiedniej ilości energii, jest także niezwykle przydatny, a czasem nawet konieczny w procesie wchłaniania wielu składników odżywczych, na przykład witamin C, B1, B6, H,
  • wpływa na stan skóry, pomaga leczyć rozmaite jej schorzenia, łuszczenie, swędzenie, łagodzi objawy trądziku,
  • wzmacnia ogólną odporność organizmu.

Problem z odpowiednim poziomem magnezu wynika nie tylko z tego, że spożywamy na co dzień coraz bardziej przetworzoną, wyjałowioną żywność, może być również efektem wpływu negatywnych czynników zewnętrznych, takich jak picie alkoholu, stosowanie niektórych środków antykoncepcyjnych, picie dużych ilości kawy, niewłaściwa dieta, zbyt bogata w tłuszcze (fast food!) i fosforany (konserwanty), a także niewydolność nerek, stres, a nawet zbytnie pocenie się, choćby w wyniku upału. Niedobór magnezu zaś może, między innymi, oznaczać (w krótszej lub dłuższej perspektywie, w zależności od poziomu niedoboru i od czasu jego trwania):

  • drżenie powiek lub warg, mrowienie w kończynach lub nawet ich drżenie, skurcze łydek, niezwykle bolesne,
  • zmienny nastrój, apatię lub nadpobudliwość (często na tle lękowym), rozdrażnienie, ogólną nerwowość, uczucie zmęczenia, problemy ze snem, ból i zawroty głowy, także migrenowe, stan ogólnego zagubienia, nocne poty,
  • problemy z sercem, objawiające się jego kołataniem, arytmią, duszności, ból w klatce piersiowej, zaburzenia krążenia, a nawet zespół Raynauda,
  • bolesne miesiączki, rzucawkę okołoporodową, zatrucie ciążowe,
  • nadciśnienie, miażdżycę, zawał serca, choroba wieńcowa, udar mózgu,
  • problemy z układem kostnym i mięśniowym,
  • próchnicę, wypadanie włosów, słabe, łamliwe paznokcie,
  • kamicę nerkową, biegunki, cukrzycę typu II.

Przedawkować magnez trudno, jest jego nadmiar bowiem skutecznie usuwany przez nerki, dlatego ewentualne problemy wynikające ze zbyt wysokiego poziomu (zbyt niskie ciśnienie, bradykardia, problemy z ruchem, niewydolność oddechowa) dotyczą przeważnie osób starszych z upośledzonymi funkcjami nerek.

Gdzie szukać magnezu? Najlepiej w tych produktach:

  • pestki dyni, pestki słonecznika,
  • otręby i zarodki pszenne,
  • kakao (oczywiście, to prawdziwe),
  • siemię lniane, sezam, niebieski mak,
  • migdały, orzechy laskowe i pistacjowe,
  • otręby i płatki owsiane,
  • groch, szpinak, soczewica, biała fasola, ciecierzyca,
  • kasza jaglana i gryczana,
  • makrela, dorsz,
  • banany.

Aż ślinka cieknie na myśl o większości produktów z powyższej listy, a przecież to nie jedyny sposób na dostarczanie magnezu, istnieje spory wybór suplementów, jednak zawsze w pierwszej kolejności polecamy najbardziej naturalne sposoby. Warto także pamiętać, że w przypadku wielu składników odżywczych – w tym także magnezu – obróbka termiczna żywności może prowadzić do znacznego zmniejszenia ich zawartości w tym, co jemy, dlatego nie jest ważne jedynie to, co, ale również w jaki sposób spożywamy. W końcu, jak wiele razy podkreślaliśmy, świadomość jest pierwszym i czasem najważniejszym krokiem do uzdrowienia organizmu i uczynienia życia miejscem, w którym naprawdę chce się być każdego dnia.

 

Krzem

Każda tkanka, każdy organ ludzkiego ciała zawiera krzem, jest wszędzie w nas – w ilości większej niż jakikolwiek inny pierwiastek, ale nie tylko w naszym organizmie, również w otaczającym nas świecie znajdziemy wielkie jego ilości, krzem jest drugim po tlenie najliczniej występującym pierwiastkiem. Jedna trzecia masy skorupy ziemskiej to krzem, co szósty jej atom to atom krzemu, różne odmiany krzemionki wchodzą w skład większości skał tworzących zewnętrzną powłokę naszego globu. Mamy zatem do czynienia z minerałem wszechobecnym i jednocześnie niezwykle istotnym z punktu widzenia prawidłowego funkcjonowania organizmu człowieka, w którym największe ilości krzemu znajdziemy w tarczycy, przysadce mózgowej i w nadnerczach, w organach układu oddechowego, również w kościach i ścięgnach, we włosach, w skórze i paznokciach.

Z funkcji, które krzem spełnia w organizmie, warto wymienić:

  • udział w metabolizmie wielu innych niezbędnych składników odżywczych (wspomaga wchłanianie nawet siedemdziesięciu substancji!),
  • udział w syntezie kolagenu oraz w procesie uelastyczniania kości,
  • zapobieganie osteoporozie,
  • udział w procesie wzrostu rozmaitych tkanek,
  • regulowanie procesu komunikacji nerwowej między mózgiem i komórkami organizmu,
  • hamowanie wchłaniania szkodliwych jonów aluminium,
  • wzmacnianie naczyń krwionośnych, dbanie o ich drożność,
  • obniżanie ciśnienia krwi, zapobieganie odkładaniu się złego cholesterolu,
  • zwiększanie elastyczności tkanek, w tym skóry, naczyń krwionośnych,
  • wpływ na dobry stan skóry, włosów i paznokci,
  • leczenie stanów zapalnych i podrażnień skóry,
  • wspomaga profilaktykę wielu groźnych chorób,
  • oczyszczanie organizmu z pasożytów wszelkiego rodzaju, w tym grzybów, bakterii, wirusów,
  • oczyszczanie organizmu z toksyn, jest używany jako substancja odtruwająca
  • wzmacnianie ogólnej odporności organizmu.

Według rozmaitych szacunków nawet 100% (!) populacji może cierpieć na niedobór krzemu, co wynika przede wszystkim z pozbawiania żywności tego (i nie tylko tego) składnika w wyniku jej przetwarzania, a wiadomo, że zdecydowana większość spożywanych obecnie produktów to właśnie wysokoprzetworzona żywność. Dlatego, by dostarczyć organizmowi niezbędnej dawki krzemu, wynoszącej od 20 do 50 mg dziennie, tak ważna jest odpowiednio zbilansowana dieta, w której znajdą się najlepsze źródła tego pierwiastka, czyli:

  • sałata, we wszystkich jej odmianach,
  • razowe produkty zbożowe,
  • kasza jaglana, kasza gryczana, ryż,
  • seler, ogórek, marchew, buraki, szparagi, szpinak, rzodkiew, pietruszka,
  • groszek, soja
  • truskawki, jabłka, suszone śliwki,
  • zioła, w tym przede wszystkim skrzyp polny, który może zawierać nawet kilkadziesiąt procent krzemu, również pokrzywa, rdest ptasi.

Niedobór krzemu może wynikać nie tylko z nieodpowiedniej diety, jego powodem może być także okres intensywnego wzrostu u dzieci lub nadmierny wysiłek fizyczny, warto także pamiętać, że poziom krzemu w organizmie spada z wiekiem. Objawami niedoboru mogą być:

  • rozwój i zwiększenie liczby pasożytów,
  • obniżona odporność organizmu,
  • zbyt wysoki poziom złego cholesterolu,
  • choroby układu kostnego, w tym stawów,
  • problemy skórne, z włosami i paznokciami,
  • choroby związane ze złym stanem naczyń krwionośnych,
  • powstawanie kamieni nerkowych i wątrobowych.

Niektórzy naukowcy zwracają także uwagę na obniżony poziom krzemu u pacjentów z rakiem, cukrzycą, chorobami miażdżycowymi, RZS, a nawet w przypadku powszechnych infekcji górnych dróg oddechowych. Sugeruje się, że krzem może być skutecznym lekiem na wiele groźnych schorzeń, (w tym na raka, stwardnienie rozsiane, AIDS, w eksperymentalnych terapiach zauważono, że suplementacja krzemem potrafi zwalczać nawet ciężkie postacie tych chorób), szczególnie w tych przypadkach, kiedy ich pierwotnymi przyczynami są zakażenia pasożytami, w tym szczególnie grzybami. Ze względu na doskonałe zdolności absorpcyjne krzemu używany jest on z powodzeniem w kuracjach oczyszczających, niweluje bowiem działanie wielu toksyn, tych będących efektem zatruwania organizmu przez pasożyty, ale również tych bardziej bezpośrednich, na przykład wynikających z zatruć substancjami chemicznymi.

Krzem zwykle kojarzy się z czymś innym niż zdrowie – na przykład z zaawansowaną technologią z Doliny Krzemowej – jednak jest jednym z ważniejszych elementów dbania o to, byśmy żyli zdrowo i to zdrowie zachowali jak najdłużej. Równowaga w organizmie nie jest możliwa bez krzemu, prawidłowe oczyszczania organizmu również przebiega znacznie lepiej z jego udziałem (wiemy to z doświadczenia, używaliśmy go sami w postaci Enterosgelu). Czas zatem otworzyć oczy na jego dobroczynne działanie i dbać o to, by organizmowi nigdy nie brakowało jednego z najważniejszych fundamentów.