Tymianek i jego właściwości

Zioła w kuchni to podstawa, nie ma co do tego żadnej wątpliwości, ich znaczenie znają wszyscy, znaczenie dla smaku potraw i ich różnorodności, zioła dają niemal nieograniczone możliwości tworzenia dowolnych kompozycji smakowych. Jednak na naszym blogu staramy się raczej skupiać na zdrowotnym wpływie jedzenia, mniej na jego walorach smakowych (choć i te uważamy za niezwykle ważne i podkreślamy, że zdrowe odżywianie nie musi oznaczać rezygnacji z doskonałych smaków), dlatego w ziołach interesują nas najbardziej te ich właściwości, które sprawiają, że od tysięcy lat pomagały ludziom zachowywać i ratować zdrowie.

Dziś – tymianek, zioło powszechnie znane i stosowane, aromatyczne i nadające potrawom specyficznego smaku dzięki proporcjom fenoli – tymolu i karwolu – zawartych w olejku tymiankowym. Jest podstawą kuchni w wielu rejonach, stanowi także najważniejszy składnik tzw. ziół prowansalskich, mieszanki wykorzystywanej w kuchniach na całym świecie. Jest także jednym z ważniejszych ziół spośród wykorzystywanych w medycynie naturalnej z powodu swoich właściwości i składu, w którym znajdziemy:

  • witaminę K
  • witaminę A
  • witaminę C
  • witaminę E
  • witaminy z grupy B
  • wapń
  • żelazo
  • magnez
  • fosfor
  • potas
  • fitosterole,
  • błonnik,
  • wspomniane wyżej fenole – tymol i karwol.

Ten zespół składników działa na organizm na wiele sposobów, niektóre powszechnie znane, inne stosowane trochę rzadziej, jednak nie ulega żadnej wątpliwości, że tymianek powinien znajdować się na wyposażeniu każdej domowej, naturalnej apteczki. Nasi przodkowie znajdowali dla niego inne zastosowanie, stosowali w rytuałach, chowali na noc pod poduszką, by odganiał koszmary i przynosił zdrowy sen, panie dawały tymianek swoim rycerzom, by przynosił im odwagę. Dziś nie stosujemy go w tak romantycznych celach, ale za to znacznie szerzej i znacznie bardziej praktycznie:

  • tymol zawarty w olejku tymiankowym ma działanie antybakteryjne i przeciwgrzybiczne, dlatego tak świetnie sprawdza się w rozmaitych infekcjach, na przykład górnych dróg oddechowych, nawet w tych poważnych, można go także znaleźć w każdym popularnym płynie do higieny jamy ustnej, zanim upowszechniły się antybiotyki olejek tymiankowy używany był jako środek do wyjaławiania bandaży,
  • świeży tymianek ma jedną z największych w przyrodzie ilość przeciwutleniaczy, dlatego stanowi doskonałe uzupełnienie diety dla tych, którym zależy na profilaktyce przeciwrakowej, ale także chcą opóźniać procesy starzenia się organizmu,
  • jego składniki mineralne i witaminy wpływają na mnóstwo elementów naszego ciała, np. potas wpływa na układ krążenia i serce, żelazo uczestniczy w produkcji czerwonych krwinek, mangan wspomaga działanie przeciwutleniaczy,
  • tymianek działa uspokajająco dzięki bardzo wysokiej zawartości witaminy B6,
  • jest także doskonałym sposobem na niestrawność, wzdęcia, biegunki i inne problemy z układem pokarmowym,
  • wspomaga pracę wątroby,
  • jest stosowany w problemach z drogami moczowymi,
  • oczyszcza organizm i wzmacnia odporność, świetnie radzi sobie z pasożytami,
  • zewnętrznie stosowany leczy trądzik i infekcje grzybiczne, na przykład stóp,
  • również używany zewnętrznie łagodzi bóle reumatyczne i podobne,
  • w połączeniu z innymi składnikami, na przykład olejkami eterycznymi innych roślin, daje jeszcze lepsze efekty ze względu na zwiększenie spektrum możliwości.

Tymianek zaliczany jest do naturalnych antybiotyków, jest to określenie często powtarzane, ale warto zwrócić uwagę na jego wagę, bowiem, po pierwsze, mówi nam, że właściwości tymianku są naprawdę niesamowite, po drugie, że umożliwia nam leczenie bez konieczności narażania się na wszystkie paskudne skutki uboczne antybiotyków. Pamiętajmy o tym przy okazji każdego smacznego posiłku przyprawionego tymiankiem – właśnie w tym momencie, w taki pyszny sposób chronimy i leczymy swój organizm. A natura ma dla nas mnóstwo takich właśnie prezentów, wystarczy tylko poznać je nieco lepiej.

Srebro koloidalne – zastosowanie

„Żywe srebro” to określenie znane każdemu z nas, jednak, co ciekawe, nie dotyczy wcale srebra, tylko rtęci, a tymczasem coraz częściej mamy do czynienia z informacjami, które skłaniają nas do myślenia, że „żywym” srebrem, srebrem życia powinno nazywać się srebro koloidalne, wykorzystywane dla dbania o zdrowie i leczenia chorób. Srebro koloidalne to zawiesina mikroskopijnych cząsteczek doskonale czystego srebra, metalu, którego cudowne właściwości znane były już starożytnym Grekom i Fenicjanom, którzy stosowali je do oczyszczania i konserwowania żywności oraz jako lekarstwa; opis jego stosowania znalazł się nawet w dziełach Hipokratesa. Na początku dwudziestego wieku srebro było w powszechnym użyciu jako środek leczniczy, jednak wraz z rozwojem nowoczesnej medycyny i rozpoczęciem powszechnego stosowania antybiotyków odeszło w zapomnienie, by powoli powracać teraz na należne sobie miejsce.

Swoją drogą, nachodzi mnie czasem taka refleksja, że to wszystko, o czym tu piszemy – o medycynie naturalnej, tradycyjnej, o jej niesamowitej, potwierdzonej skuteczności, o zdrowym odżywianiu się jako sposobie na niemal każdą chorobę, czy to jako sposób radzenia sobie z nią, czy chronienia siebie i najbliższych przed nią, to wszystko stanowi jakby testament nieskuteczności medycyny konwencjonalnej. Bo czyż nie jest tak? Czy nie jest tak, że zaczynamy odwracać się od tego, co przez lata serwowano nam jako jedyny sposób, bez względu na koszty dla zdrowia, ponieważ zaczynamy coraz lepiej rozumieć, że coś, co miało w założeniach pomagać, stało się obciążeniem i zagrożeniem? Klasyczna medycyna jest wspaniałym wynalazkiem, jednak to, co stało się z nią w dwudziestym wieku, to, w jaki sposób została wypaczona ona i jej osiągnięcia przez wielkie koncerny farmaceutyczne powoduje, że coraz trudniej zaufać w jej skuteczność, skoro dla koncernów liczy się tylko zysk – a tego nie będzie bez chorych, dlatego w ich interesie jest nie leczenie, tylko wręcz przeciwnie, takie działanie, by choroba na dłuższą metę była niewyleczalna.

Dlatego zwracamy się ku środkom i sposobom naturalnym, których działanie znamy, które nie zawierają składników będących tajemnicą handlową (a przez to nieujawnianym przez producentów), które nie stanowią dla nas zagrożenia. Zwracamy się ku metodom, które znacznie bardziej odpowiadają potrzebie, ba! Konieczności zachowywania równowagi w organizmie i w całym życiu, metodom, które nie mają wielopunktowych list możliwych skutków ubocznych, metodom, które z powodzeniem stosowały całe pokolenia i świetnie sobie radziły bez tych wszystkich medykamentów, których nazwy trudno wymówić. Dlatego też zaczynamy coraz głośniej mówić o srebrze koloidalnym, tak samo jak coraz częściej i wyraźniej mówimy o innych naturalnych sposobach.

  • Srebro koloidalne jest potężnym środkiem bakterio- i wirusobójczym, dlatego jest w stanie skutecznie zwalczać infekcje wszelkiego rodzaju, właśnie w takim celu było stosowane często na początku dwudziestego wieku, zanim rozpoczęła się era powszechnego (i, jak wiadomo to już dziś, nadmiernego) stosowania antybiotyków. Srebro zabija wirusy i bakterie szybko oraz skutecznie, badania prowadzone w tej dziedzinie pokazały, że nie istnieją praktycznie wirusy ani inne jednokomórkowce odporne na działanie srebra, w dodatku sugeruje się, że niezwykle trudno jest takim organizmom mutować wystarczająco szybko, by wytworzyć w sobie odporność na srebro zanim metal ten nie unieszkodliwi niepożądanych gości. Cecha ta może stać się istotnym argumentem dla powtórnego wdrożenia srebra do szerokiego użytkowania, ponieważ obecnie największym zagrożeniem dla ludzkości wydają się być bakterie odporne na antybiotyki, które są już w tej chwili jednym z głównych powodów zgonów w szpitalach na całym świecie, a mogą stać się pewnego dnia przyczyną najgroźniejszej epidemii w dziejach ludzkości. Poddane badaniom srebro wykazało zadziwiającą skuteczność w radzeniu sobie także z takimi bakteriami; warto również zauważyć, że naturalną konsekwencją stosowania antybiotyków jest osłabienie odporności organizmu, w przypadku srebra problem ten nie występuje. Co ważne również, wszystkie badania wykazują zdolność srebra do zabijania mikrobów bez czynienia szkody wyższym organizmom!
  • Wielu naukowców wskazuje na fakt, że oprócz swojego bezpośredniego działania niszczącego szkodliwe mikroorganizmy srebro ma także inne, bardziej długofalowe skutki dla zdrowia. Otóż tworzy ono jakby swój własny układ odpornościowy, wspomagający nasz własny w zwalczaniu rozmaitych zagrożeń, także tych, z którymi nie jesteśmy sobie w stanie poradzić sami – np. wirusa HIV czy też AIDS. Niektórzy naukowcy twierdzą, że takie choroby, jak właśnie AIDS czy rak nie byłyby możliwe bez pierwotnego osłabienia organizmu zakażeniem pasożytami, a okazuje się, że srebro potrafi niszczyć także pasożyty bardziej złożone niż jednokomórkowce, ponieważ zabija ich jaja. Trwają także badania nad kolejnym zastosowaniem srebra, które może przynieść niesamowite korzyści – nad opóźnieniem procesu starzenia. Jest on niczym innym, jak traceniem przez organizm możliwości zastępowania zniszczonych komórek nowymi, tymczasem srebro jest w stanie wzmóc proces regeneracji komórek, tym samym opóźnić starzenie się organizmu.
  • Srebro koloidalne jest potężnym sprzymierzeńcem w ochronie organizmu przed zagrożeniami wszelkiego rodzaju; pisaliśmy wyżej o tworzeniu przezeń „drugiego” systemu odpornościowego i jest coś w tym, bowiem srebro nie tylko wspomaga ten nasz naturalny, ale również odciąża go w jego codziennej pracy, dzięki czemu zwalczanie zagrożeń jest znaczenie skuteczniejsze. Dodatkowo, dzięki zwiększonej aktywności obu tych układów odbywa się naturalny proces oczyszczania organizmu, kiedy w wyniku niszczenia pasożytów zmniejsza się ilość przez nie wytwarzanych toksyn, aż do całkowitego ich usunięcia, co jest jak najbardziej możliwe w połączeniu z odpowiednią dietą (wielokrotnie pisaliśmy o konieczności i zaletach oczyszczania organizmu).
  • Jest srebro także jednym z najlepszych, znanych ludzkości od tysiącleci sposób na leczenie ran i innych uszkodzeń skóry, oparzeń, wrzodów, . Nie tylko wspomaga gojenie się, ale zapobiega również ich infekcjom, przyspiesza regenerację tkanki i znacznie zmniejsza blizny. Jego cudowne właściwości są także powodem, dla którego jest ono zalecane przy leczeniu bielactwa, kolejnej „niewyleczalnej” dla konwencjonalnej medycyny choroby, która poddaje się doskonale leczeniu metodami naturalnymi, jeśli tylko ściśle trzymać się dobrze opracowanego planu i być konsekwentnym. Srebro znajduje także zastosowanie w najnowocześniejszych technologiach, na przykład systemy oczyszczania wody na stacjach kosmicznych oparte są właśnie na jego użyciu.

Lista wskazań dla stosowania srebra koloidalnego jest długa, wymienimy zatem te najczęściej powtarzane:

  • wszelkiego rodzaju infekcje układu oddechowego, także te najpoważniejsze oraz grypa,
  • rozmaite grzybice i alergie (często wskazuje się na fakt, że tzw. alergia to w gruncie rzeczy manifestacja obecności grzyba w organizmie!),
  • problemy z układem pokarmowym, nerkami, układem moczowym,
  • problemy ze stawami, mięśniami, układem kostnym,
  • problemy skórne, na przykład trądzik, wszelkiego rodzaju uszkodzenia skóry, bielactwo,
  • osłabienie odporności, chroniczne zmęczenie,
  • zakażenie pasożytami wszelkiego rodzaju,
  • zaburzenia trawienia,
  • rozmaite zakażenia bakteryjne różnych obszarów ciała.

Mówi się, że legenda to taka bajka, w której znajdziemy elementy prawdziwe – i być może właśnie w ten sposób jednym ze sposobów walki z wampirami w ludowych podaniach jest użycie przeciwko nim srebra. Być może w ten sposób starano się zapamiętać w przekazywanych z pokolenia na pokolenia opowieściach informację o najskuteczniejszym środku walki z zagrożeniem chorobami, spersonifikowanymi pod postacią strasznego stwora, by tym skuteczniej tę wiedzę zachować. Być może – my jednak już wiemy, że wampiry nie istnieją, jest za to mnóstwo jak najbardziej realnych zagrożeń, z którymi musimy mierzyć się każdego dnia, a srebro może stać się jednym z najpotężniejszych sprzymierzeńców w tej walce.

Jagody Goji

Chińska medycyna naturalna jest sławna w całym świecie nie przez przypadek, jej skuteczność wykazywana była niejednokrotnie, nawet w przypadkach dla klasycznej medycyny beznadziejnych. Jednym zaś ze składników w tej medycynie obecnych niemal wszędzie są jagody goji. Są to owoce kolcowoju chińskiego i pospolitego, znane w krajach anglosaskich pod nazwą wilczych jagód, jednak nie wolno mylić ich z naszymi, silnie trującymi wilczymi jagodami, ponieważ angielska nazwa jest prawdopodobnie wynikiem błędnego skojarzenia słów lycium (łacińska nazwa rośliny) z greckim lycos (wilk).

Jagody goji przebojem zdobywają rynek i trudno się dziwić, zważywszy na ich dobroczynne właściwości – a jest o czym pisać, bowiem:

  • znane są z bardzo wysokiej zawartości witaminy C, około 2500 mg w 100 gramach owoców (dla porównania: cytryna 31 mg, grapefruit  26 mg, pomarańcza 35 mg);
  • zawierają mnóstwo witamin z grupy B i E;
  • ze względu na wysoką zawartość przeciwutleniaczy (kilkukrotnie wyższą niż w przypadku jagód czarnych lub granatów) uznawane są za jeden z najskuteczniejszych środków przeciw starzeniu się organizmu i trafiają do codziennej diety największych gwiazd;
  • suszone owoce są najbogatszym, wielokrotnie lepszym od marchewki, źródłem beta-karotenu, związku chemicznego, który neutralizuje rodniki organizmie, stosowany jest w leczeniu chorób skóry i wzroku, wzmacnia ochronę przed drobnoustrojami, wpływa także korzystnie na działanie systemu odpornościowego oraz opóźnia procesy starzenia się umysłu, obniża także poziom złego cholesterolu;
  • dzięki zawartości luteiny i zeaksantyny jagody goji doskonale wpływają na wzrok, substancje te bowiem znajdują się naturalnie w siatkówce oka, a ich zadaniem  jest neutralizowanie wolnych rodników, niszczących wzrok;
  • mają więcej żelaza niż szpinak;
  • poza żelazem znajdziemy w nich cynk, żelazo, miedź, wapń, german, selen, fosfor oraz niezbędne aminokwasy w dużych ilościach;
  • mają właściwości oczyszczające organizm z toksyn, korzystnie wpływają na pracę układu pokarmowego;
  • stymulują organizm do produkcji hormonu wzrostu, hamując w ten sposób m.in. procesy starzenia;
  • w medycynie chińskiej znajdowały także zastosowanie dla zwiększania męskiej potencji.

Zalecana dzienna dawka to około siedemdziesięciu sztuk, dla dzieci powinna wynosić połowę tej ilości, ważne jednak, by jagody pochodziły WYŁĄCZNIE z zaufanych źródeł i miały odpowiednio wysoką jakość, w przeciwnym wypadku można spodziewać się skażenia ich pestycydami, dlatego nie można dać się skusić najniższym cenom.

Spożywać jagody goji można na wiele sposobów, można żuć suszone jagody jako pyszną przekąskę, można dodawać je do musli, jogurtu, owsianki, można robić z nich herbatę, dodawać do naleśników i innych potraw.

Starożytni Chińczycy wierzyli w równowagę jako źródło szczęścia i sposób na rozwiązanie wielu problemów, wiarę tę wdrażali w życie także w dziedzinie medycyny z doskonałym skutkiem. Jagody goji są jednym z doskonałych sposobów, by dostarczać organizmowi składników odżywczych niezbędnych mu do zachowania lub odzyskania tej równowagi – do tego w pyszny sposób!

Olej lniany – pokarm dla mózgu

Wszędzie dookoła słyszymy o kwasach omega – o tym, że są niezbędne, że zdrowe, w reklamach wielkimi literami podkreślana jest taka czy inna zawartość. Skąd to się bierze? Otóż stąd, że kwasy omega-3 i omega-6 są jednymi z niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych (NNKT), kwasów, których organizm sam nie produkuje i muszą być dostarczane w pożywieniu.

Kwasy omega-3 wpływają pozytywnie na poziom „złego” cholesterolu, podnoszą zaś poziom „dobrego”, obniżają zawartość trójglicerydów, co ma olbrzymie znaczenie w profilaktyce przeciwmiażdżycowej oraz w walce z chorobami układu krążenia. Zapobiegają zapaleniom stawów, wspomagają leczenie rozmaitych stanów zapalnych, łagodzą uczucie łaknienia, zapobiegając pośrednio chorobom związanym z otyłością, mają także znaczenie w procesie regulacji poziomu cukru we krwi. Stanowią jeden z najważniejszych składników budujących system nerwowy i mózg, zmniejszają ryzyko występowania chorób układu nerwowego (choroba Alzheimera, stwardnienie rozsiane), wpływają korzystnie na wzrok, na skórę i paznokcie. Kwasy omega-6 odgrywają istotną rolę w procesie tworzenia hormonów zwanych prostaglandynami, które mają wpływ na obniżanie ciśnienia krwi poprzez rozszerzanie naczyń krwionośnych, na produkcję i skład krwi, na mięśnie gładkie; prostaglandyny hamują wydzielanie soku żołądkowego i zwiększają produkcję ochronnego śluzu, wspomagają przepływ krwi przez nerki, a co za tym idzie, wydzielanie wody, potasu, sodu.

Nie tylko jednak sama ich obecność w jedzeniu jest tak ważna – równie istotną role odgrywa zapewnienie odpowiednich proporcji między tymi kwasami. Oba mają zbawienny wpływ na organizm, jednak nadmiar jednego przy niedoborze drugiego może skończyć się bardzo źle (np. duże spożycie kwasów omega-6 przy jednoczesnym niedostatku kwasów omega-3 sprzyja rozwojowi raka piersi po menopauzie, powoduje także wzrost nowotworów prostaty oraz zmniejsza przeżywalność pacjentów nim zaatakowanych), brak równowagi między nimi może sprawiać także, że jedne będą niwelować działanie drugich. Prawidłowe proporcje kwasów omega-3 do omega-6 powinny wynosić od 1:1 do 1:4, tymczasem w diecie przeciętnego mieszkańca krajów rozwiniętych wynoszą nawet 1:50!

I tu dochodzimy do sedna sprawy, ponieważ teoria to jedno, a praktyka drugie, zatem warto wskazać taki produkt, który najlepiej ze wszystkich chyba łączy w sobie wszystkie zalety i pozytywny wpływ opisane powyżej, jednocześnie pozostając najlepiej zbilansowanym. Jest nim olej lniany – uzyskiwany przez tłoczenie na zimno (w temperaturze do 50 stopni Celsjusza) z nasion lnu. Znany już w starożytności, do niedawna nieco lekceważony i pomijany, ze względu na specyficzny smak i rzekomą wysoką cenę, znów zaczyna stawać się popularny, ponieważ jego skład zapewnia mu poczesne miejsce pośród najbardziej zdrowych produktów: powyżej 50% kwasu linolenowego (omega–3), 15% kwasu linolowego (omega–6), 15% kwasu oleinowego (omega–9), posiada zatem doskonałe dla ludzkiego organizmu proporcje między omega-3 i omega-6.

Olej lniany, w przeciwieństwie do powszechnie stosowanych olejów spożywczych, nie nadaje się do smażenia, traci bowiem wtedy wszystkie swoje dobroczynne cechy, nadaje się zatem do potraw na zimno, sałatek, surówek, past, warto jednak używać go w codziennej profilaktyce w ilości około 4 łyżek stołowych, także jako element diet oczyszczających. Zalecany jest szczególnie dla kobiet w ciąży i osób po 40 roku życia, jednak nadaje się dla każdego i w każdym wieku.

Warto wymienić kilka przykładów dobroczynnego działania oleju lnianego:

  • odpowiedni poziom NNKT powoduje, że dziecku zarówno w życiu płodowym, jak i po urodzeniu dostarczane są konieczne dla prawidłowego rozwoju mózgu oraz systemu nerwowego składniki, niedobór NNKT powoduje mniejszą odporność, a w późniejszym okresie może mieć poważne znaczenie dla ogólnej inteligencji dziecka;
  • NNKT wpływają na poziom hormonów w organizmie, mają zatem znacznie dla kobiet, które gorzej przechodzą okres menstruacji; w przypadku mężczyzn olej lniany stosowany jest w profilaktyce i leczeniu prostaty oraz jako wspomaganie leczenia niepłodności;
  • NNKT nie tylko wspomagają rozwój psychiczny, pomagają także w odzyskaniu równowagi w stanach depresji, gdyż biorą udział w produkcji serotoniny i dopaminy.
  • NNKT biorą udział w transporcie tlenu i produkcji hemoglobiny, przez co wspomagają proces ich regeneracji, olej lniany ma pozytywny wpływ na przemianę materii, zapobiega powstawaniu kamieni żółciowych; jest także bardzo ważny w procesie zwiększania odporności ze względu ma swoje zdolności do regeneracji i wzmacniania błoń śluzowych całego przewodu pokarmowego.

Jest znacznie więcej zalet oleju lnianego, ale nie da się opisać ich wszystkich w krótkim tekście, podsumowując zatem warto zwrócić uwagę na drobny fakt: więcej niż połowa kory mózgowej to kwasy omega-3, są one także budulcem przekaźników nerwowych. Dlatego nie powinno się pytać, czy używać oleju lnianego, powinno się jak najszybciej zadbać o to, by znalazł się w codziennej diecie – w naszej jest od dawna.

 

 

 

Orkisz dobry na wszystko

Orkisz powraca do łask – po wiekach zapomnienia odkrywany jest na nowo. W starożytności uprawiano go w wielu miejscach na świecie, w Rzymie był posiłkiem gladiatorów, na terenach dzisiejszej Polski znajdowano ślady jego uprawy sprzed pięciu tysięcy lat, zaś jeszcze nie tak dawno był najczęściej uprawianym zbożem w krajach o umiarkowanie chłodnym, został jednak wyparty przez pszenicę zwyczajną z powodu większej wydajności uprawy. Dziś jednak powraca wraz z rozwojem rolnictwa ekologicznego, a także z powodu swoich wyjątkowych właściwości, docenianych przez wszystkich, którym zależy na zdrowym odżywianiu się, a że spożywa się go w postaci ziarna, kaszy, maki, pieczywa, makaronu, płatków, otrąb, kawy, syropu, to możliwości, jakie oferuje, są naprawdę duże.

Cóż takiego ma w sobie orkisz, czego nie ma pszenica zwyczajna? Warto zacząć od tego, czego nie ma  – nie ma szkodliwego wpływu na nasz organizm, nie jest tak wypranym z wartości odżywczych produktem, jak zwykła pszenica, nie tworzy złogów w jelitach, nie dostarcza pożywienia pasożytom. Ze względu na to, że był zbożem „zapomnianym” nie był także poddawany modyfikacjom genetycznym, nie poddaje się także zabiegom zwiększania plonów za pomocą nawozów sztucznych. A co oferuje w zamian?

Przede wszystkim, białko, którego jest więcej nawet o połowę niż w tradycyjnej pszenicy, do tego jest to białko o wysokiej przyswajalności przez ludzki organizm (powyżej 80% strawności). Do tego wysoka koncentracja składników pokarmowych, w tym szczególnie duża zawartość zdrowych nienasyconych kwasów tłuszczowych oraz fitosteroli, które obniżają poziom cholesterolu. Orkisz zbierany jest z nienaruszoną łupiną, która chroni ziarna przed wpływem szkodliwych czynników, a jednocześnie pomaga w zachowaniu w ich wnętrzu najcenniejszych składników odżywczych,  znajdziemy więc w nim także zdecydowanie więcej niż w innych zbożach witamin B1, B2, A, E, D oraz sporo miedzi, cynku, żelaza, fosforu, potasu, krzemu.  W ziarnach orkiszu występuje także substancja będąca naturalnym antybiotykiem spotykanym w mleku matki i to zapewne między innymi jej orkisz zawdzięcza to, że zapobiega powstawaniu w organizmie człowieka komórek nowotworowych, działa antyalergicznie, przeciwzapalnie, wzmacnia serce i system nerwowy, podnosi witalność, zmniejsza poziom cholesterolu we krwi, zapewnia lepszą budowę tkanki mięśniowej, wpływa na poprawienie nastroju.

Menu, w którym orkisz stanowi istotny element wzmacnia układ krążenia i przez obniżanie poziomu cholesterolu chroni przed miażdżycą. Produkty orkiszowe (pieczywo, makaron) świetnie wspomagają regulację poziomu cukru we krwi, kasze wspomagają regenerację organizmu. Duża zawartość błonnika przyspiesza przemianę materii, nawet gluten zawarty w orkiszu jest zadziwiająco dobrze tolerowany przez bezglutenowców. Kwas krzemowy wspomaga pracę umysłu i koncentrację. Produkty orkiszowe, wszystkie bez wyjątku, działają dobrze na jelita i na żołądek, a przecież to w układzie pokarmowym zaczyna się odporność – dlatego już dziś warto zrezygnować ze zwykłej mąki, z jej przetworów – makaronów, pieczywa i zastąpić je czymś naprawdę zdrowym, czymś, co może stać się znakomitym początkiem budowania nowego, lepszego organizmu.