Autoagresja – kiedy organizm atakuje sam siebie

Zanieczyszczenie środowiska i bardzo złe nawyki żywieniowe, które wyrabiane były w nas od dzieciństwa i których tak trudno pozbyć się w dorosłym życiu, nawet jeśli mamy pełną świadomość ich negatywnego wpływu na zdrowie, do tego skłonności genetyczne – i mamy gotową receptę na wiele chorób, w tym także chorób autoimmunologicznych, chorób, o których coraz częściej możemy przeczytać lub usłyszeć, ale o których wiemy w gruncie rzeczy niewiele, ani o ich charakterze, ani o ich powstawaniu.

Choroby autoimmunologiczne spotykamy wtedy, kiedy organizm z jakiegoś powodu zaczyna traktować sam siebie (lub część siebie) za wrogi element i reaguje tak, jak w przypadku zagrożenia, układ odpornościowy rozpoczyna walkę z rzekomym nieprzyjacielem, co ma bardzo negatywne konsekwencje dla nas, nie tylko z powodu samej choroby, ale również dlatego, że układ odpornościowy zaangażowany jest w zwalczanie wyimaginowanego zagrożenia, przez co na innych frontach otwierają się możliwość ataku rzeczywistego.

Część takich chorób znalazła się w powszechnej świadomości dzięki np. telewizji, jedna z diagnoz stawianych, zwykle błędnie, w niemal każdym odcinku serialu „House” brzmiała „toczeń” i o nim pewnie słyszało wielu, ale niewielu wie, że diagnoza tego typu chorób jest zwykle trudna, ponieważ ich przebieg, objawy, skutki mogą być brane za związane z zupełnie innymi schorzeniami, chociaż o nietypowym przebiegu, dlatego tym trudnej postawić właściwą diagnozę.

Do chorób autoimmunologicznych zalicza się między innymi schorzenia z poniższej listy, choć w nauce ścierają się poglądy dotyczące kilku z nich, czy można je zaliczyć do tego właśnie rodzaju, na przykład słuszność umieszczenia na liście bielactwa bywa podważana, jednak bez zaoferowania w zamian żadnego sensownego wytłumaczenia, czym naprawdę jest bielactwo, skąd się bierze. Teoria autoimmunologicznego podłoża tego schorzenia przemawia chyba najmocniej, bowiem pozwala zrozumieć, czym może być, szczególnie, że w ostatnich badaniach coraz częściej wskazuje się na nierzadkie występowanie tego samego genu (NALP1) u osób chorych na bielactwo oraz u tych z chorobami autoimmunologicznymi.

Niektóre choroby autoimmunologiczne:

  • bielactwo (vitiligo),
  • cukrzyca typu I,
  • choroba Basedowa,
  • choroba Leśniowskiego-Crohna,
  • choroba Parkinsona,
  • łuszczyca,
  • łysienie plackowate,
  • małopłytkowość samoistna (trombocytopenia),
  • miastenia,
  • nadczynność tarczycy,
  • niedoczynność tarczycy,
  • zapalenie tarczycy typu Hashimoto (najczęściej występująca choroba immunologiczna, szacuje się, że cierpi na nią ponad 10% populacji)
  • reumatoidalne zapalenie stawów (RZS),
  • sarkoidoza,
  • toczeń rumieniowaty,
  • wrzodziejące zapalenie jelita grubego,
  • ziarnica Wegenera (ziarniakowatość),
  • niektóre neuropatie,
  • stwardnienie rozsiane (SM),
  • twardzina (sklerodermia),
  • zapalenie mięśni (myositis),
  • niedokrwistość złośliwa,
  • zespół jelita drażliwego.

Prawidłowo działający układ odpornościowy wytwarza przeciwciała, których zadaniem jest zwalczanie antygenów (wirusów, bakterii, grzybów). Mechanizm jest zawsze taki sam, układ napotyka antygeny, rozpoznaje je jako zagrożenie, wytwarza przeciwciała, które niszczą wroga. Kiedy ten sam antygen pojawia się ponownie, w bazie danych układu immunologicznego znajduje się już informacja, czego użyto skutecznie kiedyś, więc organizm używa tego samego czynnika. W przypadku choroby autoimmunologicznej proces ten odbywa się analogicznie – jednak obiekt, przed którym próbuje bronić się organizm nie jest wrogiem, lecz częścią broniącego się organizmu, układ odpornościowy wytwarza przeciwciała, które atakują komórki własnego organizmu, niszczą je, wytwarzając przewlekły stan zapalny, mogący doprowadzić do całkowitego zniszczenia zaatakowanego organu lub innej części organizmu (np. melanocytów w przypadku bielactwa).

I wszystko, jak już wielokrotnie pisaliśmy na naszym blogu, sprowadza się do równowagi w organizmie, równowagi bardzo szeroko pojmowanej, bo nie chodzi tylko o fizyczną, fizjologiczną część nas, ale także o sferę emocjonalną – bowiem wiele badań wskazuje na rolę stresu, depresji czy innych zaburzeń nerwowych i psychicznych w procesie tworzenia się chorób z autoagresji, zresztą, nie trzeba badań, by wiedzieć, jak niszczącą rolę dla odporności ma niewłaściwy stan psyche, jak często czujemy się słabi, bezbronni, kiedy nasze emocje znajdują się w złej fazie.

Kiedy do tej obniżonej formy psychicznej dołożymy osłabienie organizmu wynikające ze złego odżywiania się, to, że stanowiące pierwszą linię obrony jelita w wyniku złej diety nie działają odpowiednio, pozwalając, by do ciała wnikały grzyby i inne pasożyty, to jasnym staje się, że zanieczyszczenie organizmu musi mieć wpływ na zaburzenie działania odpornościowego w zakresie umiejętności rozpoznawania zagrożenia, kiedy na każdym kroku musi sobie radzić z permanentnym stanem obecności wrogich elementów, kiedy każdego dnia dostarczamy mu nowych antygenów lub skutecznie karmimy już posiadane.

Oprócz pasożytów nasz organizm – a przez to i układ immunologiczny – atakowane są także tysiącami toksyn znajdujących się w środowisku dookoła nas, w powietrzu, wodzie, ziemi, ale także w jedzeniu. Nie mówimy tu tylko o toksynach przenikających do żywności ze środowiska (nawet pozornie zdrowa żywność, np. ryby, skażona jest toksynami znajdującymi się w wodzie), mówimy także o tych wszystkich chemikaliach, które producenci żywności w ogromnych ilościach wrzucają do produktów najszerzej dostępnych, konserwantach, polepszaczach, spulchniaczach. Przeciążony codziennym obcowaniem z tym wszystkim organizm zwyczajnie traci orientację – a w szczególnych przypadkach konsekwencją są choroby autoimmunologiczne.

Nie da się uciec przed skażeniem środowiska, nawet w najodleglejszych zakątkach Ziemi jego skutki są widoczne, chociaż oczywiście skala jest zupełnie inna niż w przypadku wielkich miast i innych rejonów uprzemysłowionych. Można jednak starać się minimalizować wpływ negatywnych czynników na nasz organizm, wystarczy większa świadomość, rezygnacja z tego, co w oczywisty sposób niezdrowe, ograniczenie tego, do czego mamy wątpliwości i zastąpienie niezdrowych pozycji w jadłospisie zdrowymi zamiennikami lub przejście na zupełnie inny, nowy i zdrowy sposób dostarczania organizmowi niezbędnych składników odżywczych.

I to magiczne słowo – RÓWNOWAGA! Organizm zdrowo odżywiany nie tylko jest zdrowszy sam w sobie, ale także znacznie lepiej radzi sobie z zagrożeniami, także z tymi wynikającymi z wszechobecności toksyn i innych szkodliwych czynników, na przykład pasożytów. W tym zamkniętym układzie – a zamknąć możemy go tylko sami – zdrowy organizm pozostaje zdrowy i naprawdę nie trzeba stosować żadnych magicznych sposób, wystarczy zdrowo się odżywiać, starać się jak najlepiej radzić sobie ze stresem i czerpać z życia jak najwięcej.